Wzgórza Trzebnickie pną się w górę


6/03/2015

Na niedawnej degustacji Winnic Wzgórz Trzebnickich pojawiło się sporo niespodzianek: trzy roczniki, różne style, pięć odmian, żadnej hybrydy i masa pozytywnych wrażeń.

Winnice Wzgórz Trzebnickich zdarzyło mi się chwalić już wcześniej, ale to, co Rafał Wesołowski na spółkę z pogodą nawyprawiał w ostatnim czasie, można śmiało nazwać małą sensacją na naszym winiarskim podwórku. W czasie degustacji w OK Wine Barze miałem okazję spróbować sześciu nowych win WWT. Wszystkie trzymały zaskakująco wysoki poziom.

Polskie wina musujące tworzone metodą Charmata? Spodziewałem się przyjemnych zawodników wagi lekkiej. Tymczasem zaczęło się od piorunującego ciosu. Rhenan 2012 to poważny, musujący riesling, który 18 miesięcy dojrzewał nad osadem. Pachnie jabłkami, gruszkami i skórką chleba. w ustach jest cielisty, porządnie owocowy i z wysoką kwasowością. Jesteśmy na poziomie, gdzie nie ma potrzeby mówić o “polskim winie”. To po prostu świetny, dopracowany w każdym detalu musiak.

Trzebnickie BlancTo samo można powiedzieć o Blanc 2012, czyli kupażu pinot noir i chardonnay. Zachęcający jest już sam, jasnołososiowy kolor, w którym dobrze prezentują się bąble. Aromat też ładny: maliny, truskawki, wypieki i trochę landrynki. W ustach dla kontrastu wino jest bardzo świeże i wytrawne. Trwałość i zniuansowanie sprawia, że to ten rodzaj przyjemności, który się nie nudzi.

No dobrze, dwa celne ciosy nie oznaczają jeszcze nokautu. Co dalej? W kieliszku pojawia się Riesling 2013. Przyzwyczajony do wysokiej kwasowości poprzedniego rocznika, spodziewam się miłej, ale jednak powtórki. Tymczasem to zupełnie inne wino. Nos jest złożony, jabłkowy, brzoskwiniowy, z nutami naftowymi. W ustach świeżość, mineralność i ciężar gatunkowy. Kwasowość jest niższa niż w poprzednim roczniku, stąd komuś, kto go pamięta, może przemknąć myśl o wyższym cukrze resztkowym. To był absolutny polski top w roczniku 2012. Teraz jeszcze poszybował w górę.

Trzebnickie ChardonnayChardonnay 2013 z kolei pachnie przejrzałym jabłkiem. W ustach jest poważny, dość gęsty, z ładną kwasowością, nutami brzoskwini i anyżu. Bardzo dobre wrażenia wieńczy ciekawy, goryczkowo-orzechowy finisz. Gdyby nie riesling, który próbowałem wcześniej, zwiększenie uprawy chardonnay w Polsce stałoby się dla mnie z miejsca absolutnie kluczowym zagadnieniem.

Ale garda kompletnie opadła mi na koniec, kiedy najmniej się tego spodziewałem. Eksperymentalnie spróbowaliśmy młodziutkich win z rocznika 2014, które jeszcze nie trafiły do sprzedaży. I te smarkacze pokazały, do kogo będzie należeć przyszłość.

Gewürztraminer 2014 to wino skrojone z niezwykłym wyczuciem. Nos jest klasyczny, bardzo ładny, pełen kwiatów i liczi. Ale wytrawne usta dają jeszcze więcej radości. Poczekaj, kiedy to wino będzie w sprzedaży, kup alzackiego gewürztraminera w podobnej cenie, zamknij oczy i oceń, czy dzieli je przepaść.

Pinot Gris 2014 to będzie coś dla fanów dobrze wykorzystanego cukru resztkowego. Wino już teraz ma złożony aromat kwiatów, gruszki, malin i marakuji, a pełne świeżości usta dublują tropikalne nuty. Tutaj też precyzja i wyważenie są wielkim atutem, a delikatna słodycz w żaden sposób nie męczy.

Czuć, że winnice Rafała Wesołowskiego pławiły się dwa lata z rzędu w doskonałej pogodzie, przy czym ten ostatni rok był jeszcze lepszy od poprzedniego. Jeśli może to być prognostyk dla całego polskiego winiarstwa, po roku zwyżki formy czeka nas kolejny jakościowy krok do przodu. Tymczasem jednak proponuję się spieszyć, bo pierwsze z czterech opisanych tu win trafiły do sprzedaży w kolekcjonerskich ilościach. Ceny zaczynają się na 65 zł (chardonnay i riesling), a kończą na 80-90 zł (musujące). Dostać je można m.in we wrocławskim OK Wine BarzeWinnicy na Solnym i w sprzedaży internetowej.

Tagi: , , , , , , ,