Wino znalezione w Andaluzji


6/12/2015

Andaluzja wpadła w oko Niemcom i Anglikom na długo, zanim plaże Costa del Sol zapełniły się turystami z tych krajów. Ten najbardziej wysunięty na południe region Hiszpanii przyciągał przybyszów z Północy już przed stuleciami. Jednym z powodów było oczywiście wino.

Jeśli czytaliście lub oglądaliście Rękopis znaleziony w Saragossie, pamiętacie z pewnością góry Sierra Morena, których psychodeliczny klimat do dzisiaj fascynuje fanów kina i literatury. To w ten mroczny i wyludniony zakątek Andaluzji trafia bohater, Alfons van Worden, w którego tak genialnie wcielił się Cybulski w filmie Hasa. Kapitan gwardii walońskiej uosabia w pewnym sensie północnoeuropejską fascynację Andaluzją. Ten na poły kolonialny region rozpalał wyobraźnię, zanim powieść przygodowa wywędrowała w bardziej egzotyczne zakątki świata.

La Cigarerra ManzanillaCo ciekawe, za życia Potockiego uruchomiono program zasiedlania Sierra Morena przez przybyszów z Niemiec i Niderlandów. Zapoczątkował go król hiszpański, Karol III, który w oświeceniowym duchu epoki planował dać regionowi impuls do rozwoju i zamienić ziemie leżące odłogiem w winnice. Niestety, jak to często bywa w takich projektach, coś poszło nie tak. Przybysze, którzy dostali od monarchy domy i ziemię, wzbudzili u miejscowej ludności mieszane uczucia, które łatwo przerodziły się w przemoc. Poza tym sami kolonizatorzy okazali się odbiegać od Weberowskiego wzorca przedsiębiorczości, wchodząc nierzadko na drogę przemytu i szabrownictwa. Całkiem możliwe, że właśnie te wypadki skłoniły Potockiego do umiejscowienia akcji powieści w tym miejscu.

Niemcom udało się co prawda przyłożyć rękę do rozwoju handlu andaluzyjskim winem, ale, jak wiadomo, nie dorastali w tym względzie do pięt Anglikom. Ci tradycyjnie nie zapuszczali się do interioru, tylko wybierali miejsca dostępne dla floty. Najlepszym dowodem tej strategii jest sherry. José Peñin w swojej Historii Wina napisał, że gdyby Anglicy nie znaleźli sherry w Al-Andalus, niechybnie by ją wynaleźli. I coś w tym jest: tylko niezwykłemu wpasowaniu w angielski gust wino z Jerez zawdzięcza długą karierę nad Tamizą. Inne winiarskie przyczółki Brytyjczyków w Hiszpanii – Malaga, Alicante i Wyspy Kanaryjskie – z czasem traciły na znaczeniu, a renoma sherry trwa jak flaga brytyjska na Skale Gibraltarskiej.

Colosia AmontilladoO wyśmienitej kondycji tego mistrza długiego dystansu można było przekonać się podczas gali Grand Prix Magazynu Wino. W kategorii “wina specjalne” zwycięzcą zostało Gutiérrez Colosia Amontillado L.4 14, bajecznie smaczne sherry z nutami orzechów, karmelu i suszonych owoców, które, choć jest ponoć gastronomicznym Don Juanem, nie potrzebowało towarzystwa jedzenia, by zachwycić. Wino jest do dostania w Wineland. Więcej o tej bodedze możecie przeczytać u Blurpppa.

Andrzej Daszkiewicz

Andrzej Daszkiewicz i fanki

Redaktor Andrzej Daszkiewicz, pierwszy Jerezano Rzeczpospolitej, zaprezentował też kilka butelek na specjalnej degustacji poświęconej sherry. Ciekawie wypadły etykiety z mniej oczywistych kategorii. Posmakowało mi np. Lustau Palo Cortado Península. Palo Cortado to rzadki, ale ciekawy styl sherry, coś pomiędzy fino i oloroso. Z powierzchni tych win w czasie dojrzewania znika naturalnie “kwiat”, czyli warstwa drożdży. W przypadku palo cortado od Lustau, które jest dostępne u Mielżyńskiego, dostajemy delikatne sherry o orzechowym aromacie, ożywione kwasowością oraz nutami kwiatów i pomarańczy.

Fajnie wypadła także La Cigarerra Moscatel, czyli sherry zrobione z podsuszanych na słońcu gron. Aromaty daktyli i pomarańczy w połączeniu z żywą kwasowością i zniuansowanymi ustami składają się na bardzo udane, słodkie wino. Do dostania w Wineland.

La Cigarerra MoscatelWarto też wspomnieć obydwa sherry z bodegi Gonzalez Byass. Choć firma należy do Hiszpanów w nazwie ciągle pobrzmiewa nazwisko Anglika (a jakże!), który w XIX w. był jej współwłaścicielem. Gonzalez Byass Cream Solera 1847 pachnie pieczonym jabłkiem, miodem i bakaliami, a usta serwują umiarkowaną i dobrze zbalansowaną słodycz. Gonzalez Byass Nectar Pedro Ximenez Dulce to już słodka waga ciężka, która częstuje aromatami suszonych owoców i grzybów, a w ustach – karmelem z solą. Obydwa wina są do dostania w El Catador w bardzo rozsądnych cenach.

Ale na Grand Prix pojawili się także Niemcy z Andaluzji, a właściwie jeden, który wbrew tradycji dawnych kolonizatorów postanowił zająć się w winiarstwem. To, co nie udało się w Sierra Morena, udało się w Rondzie, w prowincji Malaga. Jedynym może nawiązaniem do XVIII-wiecznyh praktyk było przemycenie do Andaluzji odmian, których rozgrzana ziemia kraju flamenco nie widziała.

F.SchatzZrobił to Friedrich Schatz, winiarz, którego rodzina zajmowała się winiarstwem od stuleci. Schatzowie najpierw rezydowali w Południowym Tyrolu, a następnie przenieśli się do Badenii-Wirtembergii, pokonując tę samą drogę, co vernatsch.

Schatz nie przywiózł ze sobą do Rondy trollingera, ale przywiózł za to odmianę, która mogła tam budzić jeszcze większe zdziwienie – poczciwą frankovkę. Powstałe z niej Acinipo 2006 pokazuje, że w 40-stopniowym upale gwiazda Mitteleuropy nie tylko nie pali się ze wstydu, ale wręcz pokazuje nieznane dotąd oblicze. Wino ma sporo świeżości, elegancji, dojrzałości, dłużyzny, aromatów wiśni, kwiatów i truskawek. Jest tu też jakieś dalekie echo Burgundii (może tam też powinni się wziąć za frankovkę?), słowem, jest kawał dobrego wina.

Trochę mniej spodobał mi się nieco nalany Pinot Noir 2009. Wysoki alkohol i przysadzisty styl nadwątlają przyjemne wrażenie, jakie daje wiśniowo-ziołowy aromat i soczystość. Ciekawie zaprezentowała się za to Finca Sangijuela 2008 (syrah, merlot i cabernet sauvignon). To smaczny, pełen energii blend z nutami wiśni, owoców lasu, truskawek i pieprzu.

Chardonnay 2014 Schatza nie wszystkich porwał, ale moim zdaniem ma swój urok. Zmysłowy aromat gruszek, pomarańczy, owoców tropikalnych i kwiatów może być dla wielu zaskoczeniem. Usta są pełne świeżości, cytrusowe i pełne. Można robić dobre chardonnay na Sycylii, okazuje się, że można także w Andaluzji. To i inne wina Schatza dostępne są u importera Wine & You.

Schatz ChardonnayNiemcy doczekali się już w Andaluzji uznanego winiarza, ale ciągle nie ma ich w ścisłej czołówce krajów, które importują najwięcej andaluzyjskich win. Te ciągle trafiają przede wszystkim do Wielkiej Brytanii. Na drugim miejscu jest niewielka Holandia. Jak widać związki Hiszpanii i Niderlandów, bez których nie byłoby kapitana van Wordena, mają się dobrze.

Degustowałem na zaproszenie Magazynu Wino.

Tagi: , , , , , , ,