Cztery twarze Wachau: koneser


17/08/2015

Niektórzy pisarze piszą książki dokładnie takie, jakie sami chcieliby czytać. Rudi Pichler robi wina, jakie sam lubi pić. A że gust ma naprawdę niezły, zadomowił się na stałe w czołówce naddunajskich winiarzy.

Wösendorf ciężko nazwać wsią. Może i rozmiarem nie dorównuje takiemu choćby Spitz, które leży niedaleko, ale ładne, murowane domy, wąskie i zadbane uliczki oraz promenada nad Dunajem domagają się przynajmniej miana mikroskopijnej mieściny. W zwykłej wsi znalezienie siedziby najważniejszego winiarza byłoby łatwe, a w Wösendorfie nie jest. Winnica Rudiego Pichlera przyczaiła się na, chciałoby się powiedzieć, przedmieściach, u podnóża jednych z najlepszych winnic w regionie.

Dom z piwnicą ma zaledwie 10 lat i w nowoczesnym duchu łączy geometrię, minimalizm, lekkość i przemyślne użycie szkła. Schowany przed spojrzeniami rzadkich przechodniów, dyskretnie wdzięczy się do każdego, kto przekroczy bramę. Ma się wrażenie, że powstał bardziej dla satysfakcji gospodarza, niż dla splendoru. Przeszklenie dolnej kondygnacji odsłania kadzie i resztę wyposażenie piwnicy, ale w oczy bardziej rzuca się taras, który przypomina pokład jachtu.

Wingut Rudi PichlerWita mnie sam kapitan, całkiem poprawnie wypowiadając moje imię. Powtórzy je jeszcze parokrotnie, chcąc najprawdopodobniej, by jego gość czuł się u niego wyjątkowo. I to pomimo tego, że jest piątek po południu, a spotkanie ze mną jest jego ostatnim w tym tygodniu. Na tarasie państwa Pichlerów panuje już weekendowy nastrój. Pani Pichler zabawia znajomych, krzątając się pomiędzy tarasem a salą degustacyjną, która okazuje się nowoczesnym wcieleniem werandy. Panuje w niej wzorowy porządek. Jej oszczędny wystrój skłania do skupienia się na winach.

Rudi Pichler ma 51 lat i wygląd skromnego urzędnika, ale już wiem, że w Wachau nic nie jest takie, jak się wydaje. Pytam, czy mogę mu zrobić zdjęcie, ale on nie ma na to ochoty. Mówi, że ważniejsze niż on sam, są jego wina. Stawia je na stole, po czym napełnia nimi bardzo zgrabne kieliszki Zalto. Chwalę głośno ich wygląd, a on rzuca niedbale, że Zalto stworzyło je specjalnie dla niego.

Szybko zaczyna mówić o swoich winnicach. Widać, że terroir, w tym szczególnie geologia, zajmuje go bardziej niż innych winiarzy Wachau. Podkreśla, że wino powstaje w winnicy, a nie w piwnicy, co stało się dzisiaj komunałem, ale w ustach kogoś, kto z dużą precyzją analizuje skład podłoża każdej parceli, brzmi bardziej wiarygodnie. Wiedzę zbiera u źródła, ciężko pracując w winnicach. Etykę pracy, którą podobno odziedziczył po przodkach, a następnie ugruntował podczas pobytu w USA, podkreśla nawet jego logotyp.

Rudi Pichler tastingGracz środka pola

Rudi Pichler należy do ekstraklasy Wachau, ale zazwyczaj wymienia się go gdzieś w połowie stawki elity. Inaczej jest z jego winami – te regularnie zbierają topowe noty, nierzadko w okolicach 100 punktów przewodnika Falstaff. Falstaff wybrał go też 5 lat temu winiarzem Austrii, ale widać, że nie lubi, kiedy zainteresowanie jest skierowane na niego. Nie przez skromność, jak się zdaje, ale dlatego, że należy do tego rzadkiego gatunku cierpliwych ludzi, którzy zza kulis lubią cieszyć się sukcesem swojego przedstawienia.

Pichlerowie robią wina od XVIII w., ale Rudi wcale nie rwał się do kontynuowania tradycji rodzinnych. Odmówił pójścia na studia enologiczne i parał się innymi zajęciami, w tym pracą akademicką. Po latach wrócił jednak do Wösendorfu, by stworzyć odrębny i ceniony styl. Aromatyczne, złożone i chartakterne, wina Pichlera słyną z krystalicznej czystości, mineralności, precyzji i wiernego oddania terroir.

Spośród innych topowych graczy w Wachau, wyróżnia się tym, że pozwala winom dłużej macerować na skórkach. Podkreśla, że skórki są nośnikiem terroir i nadają winom lepszą strukturę. Po za tym nie lubi szlachetnej pleśni i nie przepada za cukrem. To zbliża go do Petera Veyeder-Malberga, ale obydwu panów różni zdecydowanie zakorzenienie w rodzinie Wachau. Peter Veuder-Malberg jest outsiderem, Rudi Pichler – wiceprzewodniczącym Vinea Wachau, szanowanym przez lokalnych kolegów po fachu.

Ewolucje Kollmütz

O ile Peter skupia się na biologicznym aspekcie funkcjonowania winnicy, Rudi ma słabość do geologii. Kiedy degustuję wina z tarasowej winnicy Kollmütz, położonej zaraz za nami, słucham o jej skalisto-gnejsowym podłożu, które sprawia podobno, że tamtejsze wina mają niezłą strukturę i charakter, a przy tym są mineralne, smukłe i strzeliste. Spośród wszystkich win, jakimi częstuje mnie Rudi, właśnie te z Kollmütz najciekawiej ewoluują w kieliszku, dając niekończącą się frajdę.

Kollmutz

Kollmütz

Grüner Veltliner Kollmütz Smaragd 2014 częstuje aromatem jabłka, moreli, dymu i kwiatów. Usta zachwycają gładkością, złożonością i mineralnością. Fallstaff dał temu winu 96 punktów. Je chętnie spróbowałbym go za 10 lat. Choć przeczekać tyle byłoby mi pewnie bardzo trudno.

Rudi częstuje też rocznikiem 2013, który nazywa łatwiejszym, i zachęca do porównań. Grüner Veltliner Kollmütz Smaragd 2013 okazuje się bardziej mineralny i z lepiej zarysowanym, pogłębionym owocem. Aromat wznosi się na bardziej dojrzałe rejestry mango w dymnej otoczce i z dodatkiem ziół. Usta uderzają trwałą jak kamień mineralnością, czystością i wyraźnym owocem. To jedno z tych win, które wywołują u mnie ciarki.

Stare krzewy Hochrain

Na zachód od Kollmütz, bliżej wioski Sankt Michael leży winnica Hochrain o południowej ekspozycji. Leży w środkowej części wzgórza, sąsiadując od góry z winnicą Ralais, a z dołu – z Kirchweg. Lokalizacja w połączeniu ze skalisto-gnejsowo-piaskowym podłożem sprzyja przede wszystkim wcześnie dojrzewającym, chrupkim veltlinerom. Te Pichlera pochodzą ze starych krzewów, dając wina treściwe, z wysokim, jak na jego standardy, poziomem alkoholu.

Grüner Veltliner Hochrain Smaragd 2014 ma więcej ciała, niż kolega z Kollmütz z tego samego rocznika, więcej w nim też ziołowych akcentów i mineralności. Przydymiony aromat jest rozpięty pomiędzy morelą a mango. Usta są bardziej zmysłowe, ale bez najmniejszej straty dla smukłości i struktury. Wyraźnie czuję w tym winie taniny, co Rudi odnotowuje z satysfakcją, podkreślając wagę maceracji na skórkach.

Pichler GV Hochrain SmaragdGrüner Veltliner Hochrain Smaragd 2013 wydaje się bardziej aksamitny, z powoli ujawniającą się mineralnością. Tu z kolei pierwsze skrzypce odgrywa aromat grejpfruta. W ustach dostajemy skrajną, kamienną wytrawność (1,1 g cukru resztkowego). Po tym winie doskonale widać niechęć Rudiego do słodyczy, co w żaden sposób nie ujmuje winom charakteru i ciała.

Riesling z Hochrain w niczym veltlinerom nie ustępuje. Riesling Hochrain Smaragd 2013 ma piękny aromat moreli, brzoskwiń, kwiatów i miodu oraz równie piękne, pełne świeżości i zniuansowane usta, pełne chłodu i niezmordowane. W porównaniu z rieslingami z innych winnic, owoc jest tu wyraźniej zarysowany.

Magia Achleiten

O winiarzach z Wachau, którzy mają swoje parcele Kollmütz i Hochrain można by powiedzieć, że złapali Pana Boga za nogę. Ale Rudi Pichler ma coś jeszcze – parcelę w Achleiten. Jej nabycie było jednym z jego największych sukcesów, a przywrócenie jej do porządku, choć wiązało się z ciężką pracą, wywindowało jego winiarską markę. 

Weissenkirchen

Weissenkirchen

Achleiten to jedno z najlepszych siedlisk w Austrii, a pewnie i na świecie. Jest położone niedaleko urokliwego miasteczka Weissenkirchen, położonego na północny wschód od Wösendorfu. Pławi się w słońcu dzięki południowej ekspozycji i stromym zboczom. Na jej szczycie rośnie las, a na jej powierzchni ciągle można znaleźć średniowieczne ścianki, wspierające tarasy. Skład podłoża jest prawdziwą gratką dla każdego geologa; jest w nim mika, granit, less, łupki, gnejs, wapień, less i kto wie, co jeszcze. Ta złożoność przekłada się ponoć na mineralność win, a łupki dodają od siebie dymne nuty. Grona zbiera się tam później niż w innych winnicach, co sprzyja aromatyczności win.

Grüner Veltliner Achleithen Smaragd 2014 wydaje się bardziej zielony i mniej kwiatowy niż veltlinery z innych winnic. W aromacie dostajemy nuty mineralne, gruszki i tytoniu, a w ustach znaki firmowe Pichlera – chłód i krystaliczność, tylko że pomnożone do kwadratu. To pierwsza z pereł w koronie Rudiego Pichlera i jedno z jego najdroższych win (prawie 50 euro).

Pichler Achleithen GV Smaragd 2014Drugą jest riesling z Achleiten. To już jest prawdziwy odlot. Riesling Achleithen Smaragd 2014 pochodzi ze starych, 40-letnich krzewów, które musiały mocno wrosnąć w urwiste zbocza. W porównaniu z innymi rieslingami Pichlera, czuć tu wyraźniej zioła, dużo więcej jest też złożoności, rozrysowanej subtelnie na mineralnym tle. Wyraźna kwasowość jest już pięknie zintegrowana. Skala Falstaffa zbliża się tu do setki. Dla mnie to z pewnością jeden z topowych rieslingów w moim prywatnym rankingu.

Rudi Pichler RieslingsPodobne noty i opinie uzyskuje o rok starszy Riesling Achleithen Smaragd 2013. O dziwo wydaje mi się jednak bardziej dyskretny niż rocznik 2014. Aromat jest delikatny, choć oczywiście złożony. Znajdziemy w nim morelę, kwiaty, cytrusy i ananasa. Usta są soczyste, finezyjne, z mineralnością, która przechodzi niemal w słony smak.

Pytam Rudiego, czy nie byłoby lepiej, gdyby takie winnice jak Achleiten były oznaczone jako Erste Lage, ale on tylko uśmiecha się i mówi, że każdy, kto zna wina z Wachau, wie, czym jest Achleiten. Jest w tym podejściu coś z dumy, którą pewnie niektórzy mogliby wziąć za arogancję. Ja odbieram to jako rodzaj myślenia konesera, który – zakopany po uszy w dobrodziejstwach tego świata – jest przekonany, że zdobycie wiedzy na temat najlepszych winnic jest niską ceną za świadome próbowanie wybitnych win.

Weissenkirchen windowFederspiel i pies Pinot

Po przeciwległej do Achleiten stronie Weissenkirchen znajduje się winnica Steinriegl o skalistym podłożu, które upodobał sobie riesling. Riesling Steinriegl Smaragd 2014 zachwyca zmysłowym aromatem brzoskwiń i kwiatów, którym towarzyszy nuta mineralna. Usta są smukłe, zwarte, jeszcze nierozwinięte, chociaż wino zachwyca już dzisiaj.

Riesling Kirchweg Smaragd 2014 jest nieco mniej wylewny i radosny, więcej w nim nut zielonych i cytrusowych. Jest za to bardzo elegancki i po Pichlerowsku chłodny. Jak się rzekło, Kirchweg znajduje się u podnóża Kollmütz. Winnica została udokumentowana przez bendyktynów już w XI w.

Kirchweg AchleithenBardzo podoba mi się także Grüner Veltliner Federspiel 2014, czyli teoretycznie najprostsze z degustowanych win. Jest chłodny, krystalicznie czysty, bardzo pijalny i delikatny, z aromatem jabłek, dymu, ale i fiołka, który nie wiem, jak się tam znalazł. Usta są pięknie złożone i dają doskonałe wyobrażenie o stylu Pichlera. Jeśli ktoś nie chce szaleć ze smaragdami, za niecałe 15 euro dostanie kawał świetnego wina.

Pichler Gruner Veltline FederspielNa koniec pytam Rudiego, jakie są jego ulubione wina. Wymienia rocznikowe szampany, tradycyjne bordeaux, a przede wszystkim Burgundię. Mówi, że winiarstwa nauczył się degustując najlepsze wina. Nie bez powodu nazwał swojego labradora Pinot Noir. Jak widać, nawet imię psa musi należeć do jego precyzyjnie skonstruowanego, wysmakowanego świata, gdzie architektura, kształt kieliszków i elegancja veltlinerów łączą się w jedną całość. W Wachau odwiedziłem bardzo ciekawych winiarzy, piłem też sporo wybitnych win. Ale to właśnie wina Pichlera, potraktowane en bloc, zrobiły na mnie największe wrażenie.

Degustowałem zaproszenie producenta. Do Austrii podróżowałem na własny koszt.

Zobacz pełen cykl Cztery twarze Wachau.

Tagi: , , , ,