Rieslingi częstochowskie


14/01/2016

W Polsce wina powstają już w okolicach Szczecina, Słupska i innych egzotycznych miejscach. Ale słyszał ktoś o rieslingach z Częstochowy?

Analizując niedawno dane Google Trends, zwróciłem uwagę, że zaskakująco dużo zapytań Google o wino pochodzi z województwa śląskiego. Jednym z miast na szczycie listy była w ubiegłym roku Częstochowa. Nie poświęciłbym temu zbyt wiele uwagi, gdyby w moje ręce nie trafiły akurat dwie flaszki z tego miasta. Tak, właśnie – z miasta.

Piłem już wino z Wiednia, piłem z Krakowa, ale nie sądziłem, że napiję się wina z Częstochowy. Miasto nad Wartą w porównaniu z Baniewicami w Zachodniopomorskiem, gdzie powstają wina Winnicy Turnau albo Słupskiem to oczywiście oaza ciepła, ale dotąd nie zaistniało szczególnie na polskiej mapie wina. Jura Krakowsko-Częstochowska – owszem. Ale kto myślał, że polski riesling może powstać pod Jasną Górą?

Jeśli gdzieś jednak mają zdarzyć się cuda, to właśnie tam. Cudowny riesling nazywa się skromnie: Białe Wytrawne. Pochodzi z Winnicy Bugara, leżącej w dzielnicy Kiedrzyn, jakieś 4 km od centrum Częstochowy. Od razu powiem, że nie jest to cud na miarę rieslingów z Scharzhofbergu. Szczerze mówiąc nie jest to nawet cud na miarę polskiej ekstraklasy, ale sam fakt, że jest, budzi szacunek.

Rocznik 2014 ma głęboki, złoty kolor. Zaraz po otwarciu aromat wina jest schowany, a usta częstują prostym rieslingiem zmieszanym z Ludwikiem. Trzeba dać mu jednak drugą szansę, bo z jakiegoś powodu na drugi dzień, a zwłaszcza po dwóch dniach smakuje znacznie lepiej. Chemiczny posmak pozostaje, ale oto pojawia się typowy, brzoskwiniowo-cytrusowy aromat, a nawet akcenty mineralne. Usta ciągle fałszują, rozłażą się i nie rymują, ale jest tu jakaś głębia owocu i wyraźny rys odmiany. Wychodzi z tego po dniach coś na kształt solidnego, przemysłowego rieslinga. Ale tylko “coś na kształt”. Cena na szczęście nie odstrasza; 35 zł to bodaj najmniej, ile zapłacimy za polskiego rieslinga.

Bugara Białe WytrawneBardziej spodobał mi się rocznik 2013, który nie trafił do sprzedaży. Wino jest bardziej płaskie, nie ma głębi i urywa się w połowie jak dowcip bez puenty, ale jest za to czyste i bezpretensjonalne. Ma aromat przejrzałych jabłek, rabarbaru, kwiatów i akcent rabarbarowy w ustach. W przeciwieństwie do rocznika 2014 nie trafiło do sprzedaży, ale pokazuje, że “ludwikowy” posmak nie jest regułą, a może być kwestią tej lub innej kadzi bądź butelki.

Obydwa wina dostałem od kolegi z Częstochowy. Pozdrawiam jego i wszystkich częstochowian. Swoją drogą, może warto pomyśleć o polskim odpowiedniku Liebfraumilch. Może chwyci?

Tagi: , , ,