Plavac mali od Tomicia


2/02/2014

Do zdjęć charakteryzuje się na Zeusa, propaguje epikureizm, swój profil umieszcza na etykietach na modłę rzymskich cesarzy i ze stoickim spokojem tworzy legendę swoich win. Andro Tomić – niektórzy mówią o nim artysta-wizjoner. Jeśli to prawda, jego Plavac jest uroczą, zdradzającą nietuzinkowy talent miniaturą.

Dalmacka wyspa Hvar, gdzie urodził się i rezyduje Andro Tomić, ma długą i bogatą tradycję winiarską, która sięga starożytnych, greckich kolonizatorów. W roku jest tu sporo słońca, nawet jak na wyśrubowane chorwackie realia, co sprzyja uprawie ciepłolubnych odmian. Najważniejsze pośród nich to trbljan, pošip i bogdanuša. Niekwestionowaną hwarską gwiazdą jest jednak plavac mali.

Odkrywanie pochodzenia plavaca przypomina nieco tani serial o zmiennych konfiguracjach rodzinnych. Wszystko zaczyna się – jakże by inaczej – w Kalifornii. Ponad dekadę temu próbuje się tam dociec pochodzenia zinfandela. Z początku uważa się, że odmiana pochodzi z Włoch, jest wszakże amerykańskim wariantem primitivo. Ale nagle bum! Badania genetyczne pokazują, że zinfandel pochodzi Dalmacji i tak naprawdę nazywa się crljenjak kaštelanski. Jednocześnie okazuje się, że ów cudownie ocalały szczep jest ojcem plavaca (niektórzy podejrzewali, że odwrotnie!), drugim rodzicem zaś – szerzej nieznany dobričić… Z całości warto zapamiętać, że plavac i zinfandel to bliscy krewniacy.

Z plavaca malego wytwarza się dobrze zbudowane, taniczne wina o dość wysokiej zawartości  alkoholu. Bogaty aromat zawiera jagody, śliwki, pieprz i przyprawy. Przez długi czas Chrowaci sądzili, że plavac nie nadaje się do starzenia. Nieco inne zdanie miał Tomić, który już w latach dziewięćdziesiątych zaprezentował światu wybitne, starzone wina z tej odmiany. Jak czas pokazał plavac lubi się z beczką, która dodaje mu charakteru, nie ujmując soczystości.

Tomic Plavac 2011Kiedy Tomić po dwudziestoletniej tułaczce powrócił na rodzinny Hvar, zdecydowanie postawił na tę odmianę. Słabość do win bordoskich sprawiła, że kupażuje ją czasem z cabernetem (ceniony Caplar) i merlotem. Ja miałem przyjemność spróbować monoszczepowy Plavac 2011 pochodzący z parceli z wnętrza wyspy. Pierwsze, co cieszy, to intensywny, niemal brunatny kolor. Drugie – niezwykły aromat eukaliptusa pod warstwą czereśni, jagód, granatu, pieprzu i śliwek. Jednak, co cieszy najbardziej, to świetna, wiśniowa soczystość, która przyjemnie i arogancko rozlewa się w ustach. Wino jest szczupłe, choć mocno trzyma się na nogach dzięki wyraźnym garbnikom. Alkoholu, jak na plavac, tu niewiele – 13,4%.

Tomić słynie z propagowania hedonizmu. Zdarza mu się ubolewać, że przyjemność jest dzisiaj na świecie odwrocie. Na przekór temu trendowi stworzył w Jelsie coś na kształt epikurejskiej oazy, którą nazywa Triclinium na cześć sali biesiadnej, w której Rzymianie świętowali z gośćmi. Centralne miejsce zajmuje tam oczywiście wino. Nawet nie będąc tam, ma się wrażenie, że jego Plavac pasuje tam doskonale.

Wina próbowałem dzięki uprzejmości dystrybutora chorwackich win Exclusive Croatian Wines.

Tagi: , ,