Wytrawny furmint od Bodrog Borműhely


29/12/2014

Wytrawne furminty z Tokaju doczekały się w ostatnich latach rzeszy fanów, większej uwagi ze strony winemakerów i zróżnicowanej stylistyki. W natarciu są młodzi, mniej znani, często butikowi producenci, którzy wypuszczają niewielkie ilości tego wina.

Z serii “co piłem na Święta” przedstawiam najciekawsze odkrycie minionego tygodnia, Bodrog Borműhely Lapis Furmint 2012. Niewiele wiedziałem o nim, popijając je do pierogów z kapustą i grzybami, ale dobre wrażenie, jakie po sobie zostawiło, popchnęło mnie do odrobienia lekcji.

Lapis  to całkiem prestiżowy zakątek Tokaju, klasyfikowana winnica pierwszej klasy, nazywana czasem grand cru. Położona jest na łagodnym zboczu, które opada w stronę rzeki Bodrog i miasteczka Bodrogkeresztúr. Swoje parcele mają tam tacy producenci jak Patricius, Demeter, Dereszla, KirályudvarBardon i Illés. Parę z tych nazw z pewnością mówi przeciętnemu fanowi węgierskich win więcej niż Bodrog Borműhely.

O tym ostatnim wspomina się czasem u nas, ale bardziej w roli dobrze rokującego, butikowego producenta. Za nazwą Bodrog Borműhely ukrywa się dwóch młodych winiarzy – János Hajduz i Krisztián Farkas, którzy postawili na niewielkie, ale przednie parcele, wytrawność, nowoczesną stylistykę i rdzenne drożdże.

Bodrog Bormuhely Furmint 2012Nie wiem, jak ich pozostałe wina, ale wytrawny furmint z Lapiszu zapada w pamięć. Dzięki aromatowi – bo dają tu o sobie znać nuty rumianku i miodu lipowego, które spychają do defensywy melon i gruszkę. I dzięki ustom – krągłym, sycącym, mineralnym i dość kwasowym, z bardzo dyskretnymi miodowymi akcentami. To wino bezpośrednie, chciałoby się powiedzieć – niewyparzone, ale i pełne bezczelnego uroku. Całkiem możliwe, że za dwa lata będzie go miało jeszcze więcej.

Fermentowało na rdzennych drożdżach w dębowej beczce, po czym przeszło pełną fermentację jabłkowo-mlekową (to więcej niż nudna informacja dla specjalistów, bo w Tokaju pozwala rozpoznać odmienne style wytrawnych furmintów). Dlatego bliżej mu do opcji kremowo-beczkowej, aniżeli do ostrej, bezkompromisowej kwasowości, właściwej dla furmintów, którym fermentację malolaktyczną odpuszczono. Wyraźna mineralność pozwala jednak sądzić, że terroir jest tu bardziej w natarciu, niż w defensywie.

Z dużym prawdopodobieństwem sprawdziłoby się nie tylko do pierogów, ale i schabu, wędzonego łososia, czy sushi.

Do dostania za 66 zł w sklepie Winofani (żródło wina – zakup własny).

Tagi: , ,