Aglianico del Vulture czy Taurasi


29/12/2015

Rozmawiałem ostatnio z Włochem, sommelierem z Apulii, który bardzo szybko postawił sprawę jasno: Aglianico del Vulture jest lepsze od aglianico z Kampanii.

Spytałem, czy uważa, że jest lepsze nawet od Taurasi. Nie miał najmniejszych wątpliwości, że tak. Stanowczość tej odpowiedzi sprawiła, że nie wdałem się w polemikę. Może facet ma rację? W końcu jako sommelier musi znać aglianico od podszewki, a jako Apulijczyk ma do Vulture rzut beretem. Ale coś mi tu nie grało.

Przyjrzyjmy się najpierw faktom. Taurasi otrzymało status DOCG już w 1993 r., Vulture (w wydaniu Superiore) doczekało tego zaszczytu dopiero 5 lat temu. Powierzchnia upraw tej pierwszej apelacji to ok. tysiąc hektarów, drugiej – o połowę więcej. Wina oznaczone jako Taurasi mogą zawierać 15% innych odmian, odpowiednik z Bazylikaty może powstać tylko z aglianico.

Co ciekawe, obydwie apelacje dzieli zaledwie 60 km. Dość podobne jest też terroir. W jednym i drugim miejscu aglianico rośnie na wysokości kilkuset metrów i na podłożu wulkanicznym. Nieco inna jest za to stylistyka. Charakterystyczne dla Aglianico del Vulture są akcenty czekoladowe. O typowym Taurasi mówi się, że jest bardziej mocarne. 

Bezsprzecznie to Taurasi jest apelacją, która przede wszystkim kojarzy się winomaniakom na świecie z aglianico. Preferują ją też rankingi. Według najnowszego przewodnika L’Espresso najlepszym aglianico jest co prawda Aglianico del Vulture Etichetta Bianca 2013 od Musto Carmelitano produkowane w garażowych ilościach. Zaraz za nim są jednak trzy flaszki z Taurasi – od Pietracupa, Perillo i Tenuta Ponte. W przewodniku znalazło się miejsce dla 14 producentów z Vulture i 20 z Taurasi. Ci drudzy są też lepiej oceniani.

Nieco inaczej wygląda sprawa, jeśli wziąć pod uwagę relację jakości do ceny. Wszystkie wina rankingu qualità/prezzo Bezylikaty pochodzą z Aglianico del Vulture. W analogicznym zestawieniu okazji z Kampanii nie ma żadnego Taurasi. Wynika to po pierwsze z tego, że Taurasi ma na swoim podwórku lepszą konkurencję, a po drugie, że ceni się mocniej niż konkurent z sąsiedniego regionu.

Cantine del Notaio AglianicoCeni się też w Polsce. Nie dość, że trudno u nas dostać taurasi, to dostanie go w przyzwoitej cenie graniczy z cudem. Za to konkurent z Vulture pojawił się swego czasu nawet w Lidlu, a czasem dziesięcioletnie, porządne Aglianico del Vulture można dostać u nas już za 85 zł. Właśnie za tyle (w promocji) kupiłem Cantine del Notaio La Firma Aglianico del Vulture 2005 w sklepie Salute.

Frajdą jest samo obserwowanie, jak to wino ewoluuje w kieliszku. Do początkowych aromatów ziemi i czereśni dochodzą z czasem tytoń, pieprz i zioła. Usta są mięsiste, z mocną, choć utemperowaną taniną i wypolerowaną kwasowością. Z czasem wydłużają się i zyskują akcent ciemnej czekolady. Mimo oleistości i garbnika, jest w tym winie sporo delikatności i pije się je z dużą przyjemnością.

To oczywiście flaszka, która w żaden sposób nie rozwiązuje problemu, czy Aglianico del Vulture jest lepsze od Taurasi. Pewnie nawet po spróbowaniu tysiąca butelek opinie byłyby podzielone. Podobnie jak z chlebem, o który Bazylikata toczy bój z Apulią. Według mieszkańców tej pierwszej najlepszy we Włoszech jest chleb z Matery, według Apulijczyków – ten z oddalonej o 20 km, ale leżącej już w ich regionie Altamury. Następnym razem muszę spytać mojego sommeliera, który jest lepszy według niego. Coś mi mówi, że ten z Apulii.

Tagi: , , , , ,