Lacrima di Morro d’Alba z Marchii


20/09/2015

Nazywa się ją lacrima di Morro d’Alba. Albo lacrima di Morro. Albo po prostu lacrima. Pochodzi z Marchii i szczęśliwie załapała się na odrodzenie rzadkich, lokalnych odmian Italii. Możliwe, że ugra na świecie coś więcej, bo popularność jej kolebki rośnie.

Zapewne sporo polskich turystów odwiedziło latem okolice Rimini. Być może niektórzy zapuścili się nieco bardziej na południe, do Urbino lub Ankony. To miasta należące już do Marchii (wł. Marche), regionu, który ma wszystko, by przyciągać coraz więcej wczasowiczów: piękne krajobrazy, urokliwe, średniowieczne miasteczka, plaże, kuchnię i wino. 

Winiarska Marchia znana jest głównie z białego verdicchio, ale i tamtejsza czerwień ma się czym pochwalić. Jedną z najciekawszych czerwonych odmian jest lacrima di Morro d’Alba. To jedna z wielu bohaterek odrodzenia zapomnianych odmian Italii, jakie dokonało się w ostatnich dekadach. Raczej drugoplanowa, ale kto wie, czy nie przebije się wkrótce do szerszej świadomości dzięki rosnącemu popytowi na wina z mniej znanych regionów Włoch.

Już, już miała wyginąć, już został jej tylko hektar pod korzeniami, kiedy nagle uratował ją wiatr zmian. Teraz każdy szanujący się winiarz w regionie robi stuprocentową lacrimę lub kupażuje ją z innymi szczepami. Czasem stosuje przy tym metodę przypominającą ripasso, czasem nie,  czasem robi z niej passito, ale niezależnie od winifikacji, lacrima zadziwia osobliwym charakterem.

Jest spokrewniona z aleatico, czyli czerwoną odmianą dającą podobne do muszkatów aromaty. Sama też słynie z kwiatowych nut. Do tego dysponuje głębokim kolorem, świeżością i dziarskimi taninami.

Conti di Buscareto LacrimaJedne z najlepszych win z lacrimy produkuje Conti di Buscareto, którego wina sprowadza do Polski przede wszystkim Solovino. W ofercie importera brak jednak 100-procentowych lacrim, za które producent zbiera najlepsze noty. Być może przeważyła obawa, że polski klient nie kupi wina za ponad pięć dych z nikomu nieznanej odmiany i apelacji.

Tymczasem Conti di Buscareto Lacrima di Morro d’Alba 2014 warte jest takich pieniędzy. Wita aromatem jagód i czerwonej porzeczki, do których z czasem dołączają płatki róży. Usta są mocno wytrawne, kwasowe i taniczne, ale też soczyste. Wszystko razem na początku przypomina trochę rustykalne i kwiatowe wina Emilii-Romanii, ale na drugi dzień wino nabiera ogłady i pije się je z wielką przyjemnością. Dopomina się też o jedzenie, np. burgera albo sos boloński.

Wino dostałem w prezencie. Do kupienia jest we wrocławskim wine barze Corso.

Tagi: , , ,