Cava z przedmieść Barcelony


15/05/2016

Wczoraj Marca, największy sportowy dziennik w Hiszpanii, pytała na pierwszej stronie “Cava czy sampan?”, zapowiadając w ten sposób decydującą o mistrzostwie kolejkę La Liga. W przypadku triumfu Realu Madryt w górę miałyby strzelić korki szampana, w przypadku zwyciestwa Barcelony – cavy.

Tylko w głowach madryckich redaktorów mógł zrodzić się pomysł na takie rozdysponowanie szlachetnych musiaków pomiędzy obydwie drużyny. Ostatecznie nic jednak nic z ich szampana nie wyszło. Barça wygrała w Granadzie i ponownie sięgnęła po mistrzostwo kraju. Cava, owszem, lała się i to już w samolocie, którym katalońska drużyna wracała do domu. Dzisiaj zapewne poleje się bardziej obficie w czasie rundy honorowej, jaką piłkarze przemierzą ulicami miasta.

Parxet Brut Reserva 2013Kiedy słyszymy o cavie i Barcelonie, myśli niejako z automatu wędrują do Penedès, regionu, na który przypada większość produkcji katalońskich bąbelków. Nie każdy wie jednak, że istnieje apelacja położona jeszcze bliżej Barcelony, zaledwie 20 km od miasta. Nazywa się DO Alella i w rankingu najmniejszych z pewnością okupuje jedno z czołowych miejsc. Liczy sobie niecałe 500 hektarów i szczyci się odmianą pansa blanca, czyli lokalnym wariantem xarel.lo.

Dzisiaj mało kto o niej słyszał, ale przed wiekiem podobno jej gwiazda świeciła jaśniej. Była w awangardzie musującej rewolucji w Katalonii. Do dzisiaj najbardziej znany producent Alleli – Parxet – jest jednocześnie jednym z najbardziej cenionych dostawców cavy. Tamtejsze bąble różnią się od tych z Penedès z racji klimatu, który na północ od Barcelony jest chłodniejszy, przez co nadaje im bardziej kwasowy sznyt.

Parxet Brut Rexerva 2013 pokazuje, że ta różnica może być jeszcze bardziej złożona. Skład jest arcytypowy, także dla Penedès – pansa blanca, macabeo, parellada – ale aromatycznie to wino z innego świata. Pachnie ciastem drożdżowym z wiśniami, gruszkami i kwiatami. Usta są złożone i długie, nieprzesadnie skoncentrowane, ale asertywne. Małe bąble uciekają z kieliszka jak po sznurku. Całość wychodzi bardzo apetycznie, a promocyjna cena w Almie – 58 zł (poprzednio 73 zł) – cieszy.

Marble Leaf Pinot Noir 2013Przy okazji  sięgnąłem też po inne wino z Almy – Framingham Marble Leaf Pinot Noir 2012 z Marlborough (zjazd z 85 zł na 51 zł). Nos atakują tutaj wiśnia, suszona żurawina i konfitury, a usta – cukier, który napotyka co prawda opór kwasowości, ale i tak jest najbardziej narzucającym się składnikiem tego wina. Do tego pojawiają się akcenty likierowo-czekoladowe. Jeśli nadałoby się do kaczki, to tylko w orientalnych sosach. Być może spisałoby się też jako zachęcające wprowadzenie do świata pinota dla mniej wyrobionej publiki (5 dych za taki bilet wstępu to nie jest wygórowana cena).

Reszcie polecam zdecydowanie dodać 7 złotych i kupić rocznikowe bąble Parxeta. Inną cavę od tego producenta i kilka etykiet z Alleli dostaniecie m.in. w El Catador.

Tagi: , , , , , , , , ,