Smakowanie Portugalii: Porto


14/04/2016

Chyba nigdzie indziej nie doświadczycie tak przenikliwie zimnych 14 stopni. I chyba nie znajdziecie lepszego miejsca na próbowanie win z północy Portugalii, które nie byłyby sobą bez chłodzącego wpływu Atlantyku.

Jakoś w połowie autostrady pomiędzy Lizboną a Porto, gdzieś przed Coimbrą, moja przewodniczka, Joana, wskazała na wzgórza i powiedziała, że za nimi zaczyna się północ Portugalii. Joana pracuje w Amorim, największej na świecie firmie produkującej korek, ale nie gorzej niż na korku zna się na winie. I na wiatrach. Te za wzgórzami, które mi pokazała, wieją głównie znad Atlantyku, te przed wzgórzami – znad Afryki i Wysp Kanaryjskich. To dlatego na południu panuje klimat śródziemnomorski, a na północy jest znacznie chłodniej i bardziej wilgotno.

PortoPrzeklinałem ten chłodny, atlantycki wiatr, przechadzając się parę godzin później po Porto i marznąc niemiłosiernie w oczekiwaniu na otwarcie restauracji (wiele z nich otwiera się tam dopiero o 20). W Polsce było akurat 20 stopni, w Porto – 14, ale były to chyba najmroźniejsze 14 stopni w moim życiu. Ostatecznie jednak warto było się z nimi zmierzyć, bo w winebarze The Cork House, do którego trafiłem, czekały na mnie świetne wina i dorsz.

The Cork HouseKiedy spytałem Joanę o portugalskie wina musujące, nie owijała w bawełnę: daleko im jeszcze do europejskiej ekstraklasy, choćby do cavy. Ale takie Hehn Metodo Classico Bruto z apelacji Távora Varosa niedaleko Douro, pokazuje, że wyjątki potrafią być naprawdę wyborne. Kremowe, sycące, a jednocześnie czyste, z aromatami lipy i miodu, mocno zapada w pamięć.

Porto buildingsPortugalczycy narzekają, że za dorsza – niegdyś ich tanie i podstawowe źródło białka – trzeba dzisiaj słono płacić. Kiedyś było go sporo w okolicy, dzisiaj portugalskie statki muszą się zapuszczać daleko na północ. Mimo to dorsz pozostaje jednym ulubionych tematem rozmów mieszkańców Lizbony i, przede wszystkim, Porto. Przyrządzają go dosłownie na setki sposobów. Od paru lat toczy się także nad Tagiem dyskusja, z jakim winem go łączyć.

Według mojego rozeznania na miejscu, do grillowanego pasuje alvarinho, do skąpanego w sosie coś z muśnięciem beczki, ale już do pieczonego – czerwień, najlepiej z dobrą strukturą. Tak, tak, nawet z taniną. Nie wierzyłem, dopóki nie spróbowałem. Do pieczonego, mięsistego dorsza wypróbowałem bagę i to nie byle jaką, bo Vadio Tinto 2012 od Luísa Patrão, młodego winiarza, który zaczynał w alenteżańskim Herdade de Esporão, ale swój własny projekt związał z Bairradą.

Vadio BairradaWino samo w sobie zasługuje na osobny tekst, a z dorszem – na dwa. Mineralne, wiśniowo-fiołkowe, z wymuskaną taniną. To jedno z tych win, które dobiera się do ciebie bez ceregieli i długo nie pozwala o sobie zapomnieć. Pierwsze wrażenie przy spotkaniu z dorszem jest dziwne, ale później nie chcesz już pić niczego innego. Spróbowałem do pieczonego bacalhau jeszcze bardzo dobre Valados de Melgaço Alvarinho 2014, ale faktycznie to nie było to samo.

Jeśli będziecie w Porto szukać ryb, warto podjechać do Espinho. Nad samym brzegiem oceanu ciągną się tam bary i restauracje, do których zaprasza widok świeżych ryb i owoców morza. Gdyby Atlantyk ograniczył się w tym miasteczku do szumu, falowania i dostarczania ryb, byłoby wspaniale. Ale w kwietniu wieje tam mocniej niż w Porto, a ziąb jest bardziej przenikliwy. Ciężko wysiedzieć w restauracji bez kurtki.

EspinhoNa szczęście jedzenie znów okazało się genialne. Tym razem na stół jednej z tamtejszych restauracji wjechały krewetki, amêijoas (vongole), labraks i dorada. Te pyszności podlałem bardziej tradycyjnie, mineralnym, ale jednocześnie mocno owocowym alvarinho – Adega de Monção Deu-La-Deu Alvarinho 2015 od znanego u nas producenta. To niesamowite, jak wiele frajdy z jedzeniem może dać proste alvarinho, które w lokalnym supermarkecie dostanie się za 5 euro.

Alvarinho Deu La DeuJedząc i pijąc, patrzyłem przez szybę na amerykańskich turystów, którzy w klapkach i strojach kąpielowych zajadali rybę na świeżym powietrzu i zrobiło mi się jeszcze bardziej zimno. Na szczęście po paru godzinach okazało się, że w Porto też czasem robi się cieplej i kiedy zapanowały idealne warunki na degustację alvarinho, ja zabrałem się do degustacji porto. Ale to już temat na kolejny wpis. A może i dwa.

Do Portugalii podróżowałem w ramach nagrody w konkursie Blog Roku organizowanym przez Czas Wina.

Tagi: , , , , , ,