Kto wymyślił albariño w beczce


25/03/2016

Rozmach, z jakim Lidl walczy o rynek sprzedaży win w Hiszpanii, może wzbudzać uznanie w światku marketingowym. Zdarza się też, że wzbudza popłoch w szeregach hiszpańskich winiarzy.

Lidl nie żartuje w Hiszpanii. W porównaniu z rynkiem polskim skala promocji win z półek dyskontu imponuje. Już jakiś czas temu sieć przyciągnęła do współpracy samego Joségo Peñína, który użycza jej swej twarzy i punktacji, a także wybiera dla niej wina hiszpańskich producentów. Drugą twarzą sieci jest Master Sommelier Rafa Bellido. Na hiszpańskich stronach Lidla możecie zobaczyć, jak obydwaj panowie degustują wino i radzą, a także poczytać np. o procesie tworzenia wina.

Pod koniec 2014 r. Lidl uruchomił w swoich hiszpańskich sklepach promocję, dzięki której przy zakupie czterech win uzyskiwało się zniżkę 15%. Niby niewiele, ale bardzo nie spodobało się to niektórym producentom. Potentat z Riojy, Marqués de Cáceres, stwierdził, że jest to praktyka dumpingowa i zaskarżył ją do odpowiedniej instytucji samorządowej w regionie La Rioja. Protos ogłosił komunikat, w którym “kategorycznie” sprzeciwił się tej kampanii. Sprawa nabrała rozgłosu, ale rok później Lidl zrobił… dokładnie taką samą promocję. Tym razem nikt się nie sprzeciwił, co można było odczytać jako wizerunkowe zwycięsto właściciela dyskontów.

Hiszpańskim producentom opłaca się współpraca z Lidlem, bo oprócz lokalnej dystrybucji, dostają dostęp na półki w wielu innych krajach Europy. Wina z selekcji Joségo Peñína trafiają m.in. do Polski. Piszę o tym, bo właśnie pojawiły się kolejne. O niektórych pisała już Winicjatywa. Ja kupiłem Condes de Albarei Rias Baixas Barrica 2013 (niecałe 35 zł) od producenta, który już gościł w polskim Lidlu z niezłym, podstawowym Rías Baixas.

Salneval Rias BaixasPowiedzmy sobie szczerze: słowo “Barrica” pasuje do Rías Baixas jak wół do karety. Narazić na kontakt z dębem jedno z najbardziej świeżych i mineralnych win na tej planecie brzmi, delikatnie rzecz biorąc, jak nietrafiony pomysł. Nie znaczy to oczywiście, że świat nie zna takich przypadków, ba, niektóre zyskują nawet jako takie uznanie. Żeby zminimalizować nuty wanilii i migdałów, a jednocześnie nadać albariño nieco więcej struktury, producenci eksperymentują z większymi beczkami oraz dębem francuskim, slawońskim i galisyjskim. Sam fakt jednak, że pierwsze beczkowe albariño powstało w Rías Baixas dopiero w 1989 r. (Gran Bazán Limousin Roble) świadczy o tym, że jest to koncept, bez którego winomaniacy mogliby się obejść.

Salneval Rias Baixas Barrica 2013 ma aromat brzoskwini, cytrusów i kokosa, skropionych wodą morską i polewą waniliową. Usta są pełne, zaokrąglone, z wyraźną beczkową pieprznością. Nie ma tu charakterystycznego dla Rias Baixas nerwu. Jest niby całkiem wysoka kwasowość, ale na tyle chwiejna, że nie trzyma tego wina w pionie. Nie jest to butelka dla fanów białej Galicji, ani dla wielbicieli nowoświatowych chardonnay na sterydach. Dla kogo zatem?

Josému Peñínowi spodobało się; dał 91 punktów. Ja, jeśli chodzi o Rías Baixas, proponuję pozostać przy klasyce.

Tagi: , , , ,