Późny zbiór Royal Tokaji w Lidlu


1/02/2015

Jedną z najbardziej pożądanych butelek ruszającej właśnie węgierskiej oferty Lidla będzie jedna z najmniejszych – Royal Tokaji Cuvée Late Harvest 2012. Czy faktycznie warto po nią sięgnąć?

Hugh Johnson, nestor krytyków piszących o winie, orzekł ostatnio, że istnieją tylko trzy wielkie wina: francuskie, niemieckie i węgierskie. Gdyby ta opinia odbiła się szerokim echem w świecie wina miłośnicy Barolo i Riojy mogliby poczuć się niemile zaskoczeni. Hugh chodziło jednak najpewniej o wielkość w rozumieniu historycznym; wymienił po prostu trzy kraje, które wytwarzały „wielkie wina” jeszcze przed nastaniem rewolucji przemysłowej, a ich wina zostały sklasyfikowane najwcześniej.

Zdanie to nie odbiło się jednak szerokim echem w świecie. Być może dlatego, że Hugh Johnson jest znany ze swojej słabości do Tokaju i odczytano je jako bardziej subiektywne niż inne jego oceny. Właściwie słabość to za mało powiedziane. Hugh Johnson nie tylko kocha tokaje, ale sam jest współzałożycielem jednego z najbardziej renomowanych producentów w naszej części Europy – Royal Tokaji. Słynny brytyjski krytyk pojawił się Mád zaraz po upadku komunizmu i wspólnie z węgierskimi winiarzami zabrał się do odnowy wizerunku Tokaju.

RoyalTokajiRoyal Tokaji stosunkowo późno, bo dopiero w 2002 r. zaczął eksperymenty z winami z późnego zbioru. Late harvest powoli wyrabiał sobie już wtedy markę komplementarnej wobec szamorodni édes i aszú kategorii słodkich win tokajskich. Z czasem zadomowił się na dobre w regionie i został ciepło przyjęty zagranicą. Warto jednak pamiętać, że to kategoria dopiero od niedawna regulowana i mogą się pod nią skrywać zróżnicowane wina – od leciutkich półsłodkich po poważne słodkie, od pozbawionych szlachetnej pleśni po botrytyzowane. Wszystkim oszczędza się za to długiego kontaktu z beczką.

Pojawienia się Royal Tokaji Cuvée Late Harvest 2012 w Lidlu oczekiwał m.in Gabriel Kurczewski z bloga Blisko Tokaju, studząc przy okazji nastroje i zaznaczając, że rocznik 2012 był trudny, a z Royal Tokaji odszedł wówczas utytułowany enolog. Faktycznie wydaje się, że kwasowość nie jest w tym tokaju w szczytowej formie. Oczywiście, jak na niezłe wino przystało, dotrzymuje kroku słodyczy, ale brakuje jej tego błysku, który wznosi słodkie tokaje na wyżyny świeżości. Zamiast niego pojawia się w końcówce lekka gorycz.

Toyal Tokaji Cevee Late HarvestAle wino ma co najmniej dwie duże zalety. Pierwszą jest delikatność. W aromacie dostajemy świeże nuty gruszki, brzoskwini i białych kwiatów, a akcenty muszkatowe skutecznie trzyma w ryzach owocowa świeżość. Drugą jest cena – 25 zł. Trudno będzie znaleźć w Polsce równie dobre wino deserowe za takie pieniądze i pewnie długo nie będzie to łatwe.

Do czego to pić? Do lekkich deserów, np. sernika, szarlotki albo faworków, do których pasuje, jak ulał. Można też pokusić się o połączenie z kuchnią orientalną.

tokaj i faworkiO pełnej (prawie) ofercie węgierskiej w Lidlu możecie przeczytać m.in. na Winicjatywie i blogu Andrzeja Daszkiewicza.

Źródło wina – zakup własny.

Tagi: , , ,

  • Dzięki za wrażenia. Widzę, że wino nie zachwyciło a ocena podnosi się tylko w powiązaniu z niską ceną. Jest to dla mnie mały zawód.
    To wino ukazywało się na rynku węgierskim jako „Ats Cuvee”. Ats to nazwisko enologa, który odszedł z Royal w 2013. Teraz robi „Ats Cuvee” ze swoich własnych winnic (jako Ats Pince), których posiada 3,5 ha (Royal – ponad sto ha i chyba jeszcze dokupuje owoce). Spróbuję kiedyś porównać oba wina z 2013.
    Hugh Johnson swoje miłe dla węgierskich uszu słowa powiedział w Londynie. Rzeczywiście, najłatwiej zgodzić się z nimi przyjmując interpretację historyczną, która jednak nie jest dominująca na Węgrzech. 😉

    • Sławek Sochaj

      Dzięki za uściślenie. To naprawdę dobre wino, ale faktycznie do pełni szczęścia trochę brakowało. Pozdrawiam.