Gerovassiliou i jego wina


20/11/2013

Przywrócenie do łask greckich win, odkrycie na nowo zapomnianego szczepu, niezliczona ilość nagród, niepodważalna renoma czołowego greckiego winiarza, znane muzeum wina z antycznymi amforami i piękna rodzina – niezły dorobek jak na jednego człowieka.

Vangelis Gerovassiliou, gwiazda greckiego winiarstwa, odwiedził w poniedziałek wrocławską restaurację Wine and Olives, prezentując portfolio swoich win. W trakcie świetnie przeprowadzonej degustacji miałem okazję z pierwszej ręki skosztować Malagousii. Z pierwszej ręki, bo to właśnie Gerovassiliou uratował ten niemal wymarły antyczny szczep od zapomnienia, wypromował go, a teraz przywiózł do  Wrocławia.

Na slajdach pokazywanych podczas degustacji uśmiechnięty Gerovassiliou przeplata informacje o unikalnym terroir północnej Grecji ze zdjęciami swojej pięknej rodziny. W jego gestach, opanowaniu i niezwykłej życzliwości można w mig dostrzec grecki ideał spełnienia. Kto upatruje w Grecji jedynie kraj kryzysu, powinien na własne oczy zobaczyć Vangelisa Gerovassiliou. Coś z jego nienachalnej szczęśliwości obecne jest w jego winach.

Winnica Domaine Gerovassiliou ciągnie się na 56 hektarach w Epanomi, nieopodal Salonik. Jej właściciel to dzisiaj twarz greckiej branży winiarskiej, człowiek, którego Wine & Spirits Magazine trzeci rok z rzędu umieścił na liście 100 najlepszych winiarzy świata. Swoimi doskonałymi winami rok w rok przełamuje opinię o Grecji jako drugorzędnym regionie winiarskim.

Degustacja zaczęła się od wysokiego “c” – Domaine Gerevassiliou White 2012, kupażu Assyrtiko i Malagousii. Połowa sukcesu tego wina to Malgousia, wspomniany przez Homera w Iliadzie, zapomniany szczep, który jeszcze w latach siedemdziesiątych znalazł się na skraju wyginięcia. Na szczęście nie dopuścił do tego młody Gerevassiliou i dziś nie sposób wyobrazić sobie winiarskiej Grecji bez tej odmiany. Wino zachęca jasnym, słomkowym kolorem. W nosie wibrują białe kwiaty, cytrusy brzoskwinie i wyraźne nuty mineralne. Na podniebieniu niezwykle świeże, smaczne, żywe, z doskonale zbalansowaną kwasowością. Choć na stole pojawiły się później bardziej renomowane wina, dla mnie wieczór należał już do Malagousii.

Domaine Gerevassiliou Chardonay 2011 leżakowało 8 miesięcy w beczce. Wino jest bardzo dobrze zbudowane, ekstraktywne. W nosie morela, brzoskwinia, jabłko, melon i lekka nuta naftowa. W spadku po beczce dostajemy tutaj wanilię i długi finisz.

Następnie na stole pojawiło się Domaine Gerevassiliou Sauvignon Blanc Fume 2012. Gerovassiliou leżakuje swoje Sauvignon Blanc w beczce, co zapewnia winu solidną strukturę i waniliowe nuty. W nosie dostajemy ananasa, banana i melon. To tłuste, aromatyczne wino nadaje się idealnie na podbój świata.

Domaine Gerevassiliou Red 2009 to kupaż Syrah, Merlot i Grenach. Wino dojrzewało dwa miesiące w stalowych kadziach, po czym rok we francuskim dębie. Ma piękny, głęboki rubinowy kolor i aromaty śliwek i wiśni. Na podniebieniu moc (wydaje się więcej niż podane 14%), intensywny owoc, lekkie taniny i pikanteria.

Red

Gerevassiliou stwierdził kurtuazyjnie, że najlepsze Syrah robią Australijczycy. Zaraz później dodał, że winiarze nie powinni chwalić swojego, tylko cudze. Można to było odczytać jako subtelny autokomplement. I słusznie, bo jest się czym chwalić. Jego Domaine Gerevassiliou Syrah 2009 powstało w wyniku przedłużonej, 20-dniowej maceracji i przeleżało w beczce 18 miesięcy, by cieszyć dzisiaj nutami miodowo-beczkowymi, śliwką, porzeczką, wanilią i pieprzem. Wino świetnie nadaje się do starzenia, ale już dzisiaj oferuje ekstremalnie długi finisz.

Degustację zamknęło klamrą słodkie Domaine Gerevassiliou Malagousia Late Harvest 2007. W nosie pojawiły się znane już z Malagousii: cytrusy, brzoskwinie i mineralność, która świetnie kontrastuje ze słodyczą wina. Na podniebieniu niezwykle smaczne, gęste i długie. Bardzo mocny punkt całego programu i jego miłe zwieńczenie.

Malagousia

Wrocław, gdzie od ponad 50 lat mieszka dość liczna grecka diaspora to idealne miejsce na stworzenie przyczółku kulinarnego Hellady w naszym kraju. Do tej pory mieliśmy tutaj parę greckich restauracji i barów z gyrosem. Teraz stolica Dolnego Śląska została oficjalnie namaszczona przez samego Vangelisa Gerovassiliou. Chwała organizatorom za to.

 

 

Tagi: , , ,