Egon Müller śrubuje rekordy


3/11/2015

Niedawno w Trewirze padł rekord cenowy niemieckiego wina. Butelkę Egon Müller Riesling Scharzhofberger TBA 2003 sprzedano za bagatela 12 tysięcy euro.

W mieście odbyła się parę tygodni temu doroczna aukcja, na której pod młotek poszły najlepsze wina producentów zrzeszonych w VDP. Być może niektórzy spodziewali się, że zostanie pobity rekord z 2011 r., kiedy to butelka Egon Müller Riesling Scharzhofberger TBA 1999 poszła za ponad pięć tysięcy euro. Ale pewnie nikt nie spodziewał się, że ktoś krzyknie „12 tys. euro” za to samo wino z rocznika 2003. Być może nie spodziewał się tego nawet sam krzyczący. Kto wie, czy nie zrobił tego w afekcie? W każdym razie krzyknął i kupił to trockenbeerenauslese za równowartość nowego samochodu średniej klasy.

Co tu dużo mówić, 12 tysięcy euro to kwota szalona, nawet jak na wybitne wino, które trafiło do zaledwie 12 butelek. Wyobrażam sobie pytające spojrzenia tzw. zwykłych ludzi, którzy trafili na aukcję. Wyobrażam sobie emocje licytujących. Domyślam się, że płacąc tyle za butelkę, nie zapłacili za jakość, ani nawet za prestiż, jak mogliby myśleć niektórzy. Zapłacili za obietnicę emocji, które w dodatku odłożą w czasie, bo butelka ma wszelkie predyspozycje do czekania na otwarcie dekadami. Tylko tyle i aż tyle.

Egon Muller Scharzhofberger AusleseDostępny w Polsce Egon Müller Riesling Scharzhofberger Auslese 2011 jest w porównaniu z rekordzistą nieprzyzwoicie tani. Kosztuje „zaledwie” 1049 złotych. Wino ma cudowny aromat pełen żółtych owoców, owoców tropikalnych, rodzynek i nut mineralnych. Usta są zwiewne, delikatne i wyciągnięte jak struna. Dzisiaj zachwyca, ale nie wprawia w ekstazę. Za dwadzieścia lat będzie podobno lepiej.

Miałem okazję spróbować tego wina na degustacji, zorganizowanej przez Niemiecki Instytut Wina w Studiu Kulinarnym Browar Mieszczański. Oprócz tej perełki pojawiło się parę innych butelek, o których warto wspomnieć.

Klasę producenta, o którym już pisałem, potwierdził Peter Jakob Kühn Rheinschiefer Riesling 2014. Wino częstuje zmysłowym aromatem moreli, ananasa i cytrusów. Usta są treściwe, z wysoką kwasowością, nieco pikantne i najzwyczajniej bardzo smaczne. Wino do dostania w Winotake.

Spore wrażenie zrobiło Fitz Ritter Kanzel GG 2010. Na aromat składają się tu intensywna mineralność i żółte owoce. W ustach podobnie – owocowa głębia, soczystość i kamień. Poważne wino, które na tle typowych, mocno owocowych rieslingów z Palatynatu, wydaje się wyjątkowo chłodne. Fritza Rittera sprowadza do Polski Weinland.

Rappenhof Alsheimer Riesling 2013 okazał się bezkonkurencyjny w kategorii win na co dzień. Jabłkowo-morelowy aromat, wyraźne nuty mineralne, wysoka kwasowość i akcenty mirabelki na języku składają się na prosty, ale bezczelnie smaczny riesling. Do dostania w Jung & Lecker.

Rappenhof Alsheimer RieslingNajbardziej wyróżnił się w tym towarzystwie arcymineralny Dreissigacker Bechtheimer Riesling 2011 z Hesji Nadreńskiej. Uwodzi złożonym aromatem gruszki, owoców tropikalnych i kwiatów. Usta to prawdziwy kamienny uścisk, mocna struktura, szczypta soli i długi finisz. Coś dla fanów charakternych, mocno wytrawnych rieslingów. Wino dostępne w ofercie Winestory (85 zł).

Dreissigacker Bechtheimer RieslingBardzo ciekawym zwieńczeniem degustacji były warsztaty kulinarne pod okiem Piotra Kucharskiego. Spod ręki mistrza i pilnych uczniów wyszły: tatar ze śledzia, kaczka z knedlami i figami oraz apfelstrudel. Śledź okazał się materiałem niezwykle wymagającym nawet dla rieslinga, co innego kaczka, która tylko potwierdziła swoje głębokie kulinarne powinowactwo z niemieckim szczepem. 

Piotr KucharskiTraf chciał, że do apfelstrudla lepiej niż TBA z Trewiru spisałoby się pewnie degustowane tego dnia auslese E. Müllera. Ale chyba nikt nie skorzystał z okazji.

Degustowałem na zaproszenie Niemieckiego Instytutu Wina.

Tagi: , , , ,