Dzisiaj pijemy Świętomarcińskie


11/11/2014

Tradycja picia 11 listopada win świętomarcińskich powraca z niezłą prędkością. Jeszcze w zeszłym roku słychać było w Polsce o zaledwie kilku. W tym uzbierało się ich tyle, że zasłużyły na swój pierwszy konkurs.

Dzisiaj wypada dzień świętego Marcina, żyjącego w IV w. rzymskiego legionisty, biskupa Tours i pustelnika, patrona winiarzy, hotelarzy, oberżystów (dziś powiedzielibyśmy HoReCa), a także pijaków i krawców. Przebył kawał Europy, trzymając się jednak zawsze miejsc szczególnie bliskich fanom wina. Urodził się na terenie dzisiejszych Węgier, a późniejsze peregrynacje uczyniły zeń patrona Francji i Moguncji. Od paru lat powraca tradycja picia w jego dniu młodego wina. Dawniej była silna głównie w państwach niemieckojęzycznych. Rozprzestrzeniła się szczególnie wśród narodów wchodzących w skład Imperium Habsburskiego, w tym także Polaków.

Nie dziwi, że pierwszy konkurs win świętomarcińskich odbył się w Krakowie. Tegoroczne wina z Polski i Czech stanęły w szranki podczas pierwszej edycji Terra Madre Slow Food Festival. Wyniki konkursu znajdują się na Vinisferze. Ja pozwolę sobie przedstawić mój własny ranking.

Slow Food FestivalPodobnie jak jurorom konkursu najbardziej smakowały mi wina morawskiego producenta Vinné sklepy Maršovice. Zarówno aromatyczny i ciekawy Tramin Cerveny Svatováclavský Sběr 2014 jak i jasna, przypominająca klaret Frankovka Svatováclavský Sběr 2014 z wyraźnym cukrem resztkowym odbiegały od polskiej konkurencji. Wina mają co prawda na etykiecie innego patrona – św. Wacława – ale duchem i rocznikiem to świętomarcińskie pełną gębą.

SvatovaclavskySberParę polskich młodziaków nie pozostało w tyle. Najlepiej wśród nich wypadło Świętomarcińskie Białe 2014Winnicy Srebrna Góra, czyli kupaż solaris i siegerrebe o czystym aromacie jabłek i owoców egzotycznych. Z solarisa powstało też fajne Świętomarcińskie Białe 2014 z Winnicy Rodziny Steców, proste, świeże wino o aromatach brzoskwini, cytrusów i owoców egzotycznych. Warto też wspomnieć o białej Odessie 2014 (muskat odeski) z Winnicy Nad Jarem z nienachalną, choć wyraźną kwasowością, równoważoną cukrem resztkowym. 

Białe wyznaczyły świętomarcińskim winom różowym i czerwonym poziom nie do przeskoczenia. Nie poradził sobie na tym etapie nawet reprezentant morawskiego producenta (półsłodki cabernet sauvignon), nieco lepiej jak dla mnie wypadł zwycięski z konkursie róż z Winnicy Nad Jarem – Rose 2014. Z polskiej czerwieni poleciłbym Dornfelder 2014Winnicy Comte, wino o bardzo wysokiej kwasowości i przyjemnym, czystym aromacie. Wino wedle słów producenta zostało właśnie „wyciągnięte spod kożucha”, ale na polską odpowiedź na beaujolais nouveau się nada.

Comte DornfelderOczywiście oceniając wina świętomarcińskie, warto być pobłażliwym. Po pierwsze to młoda (choć stara) tradycja, a wiele z degustowanych win to na razie eksperymenty. Po drugie po tak młodych winach nie ma co spodziewać się zniuansowania, a często sam brak nieczystych aromatów można już poczytać za sukces. Po trzecie wreszcie – i chyba najważniejsze – idea picia tych win nie polega na rozkoszowaniu się smakiem, ale świętowaniu i łączeniu ich z jedzeniem, przede wszystkim z gęsiną.

W degustacji uczestniczyłem na własny koszt.

Tagi: , , ,