Dwie strony Badacsony: Borbély


14/09/2016

Pisałem niedawno o Laposa Birtok, popularnym producencie z Badacsony, którego wina niektórzy postrzegają jako zbyt techniczne, wypatroszone z terroir. Dzisiaj przeskakuję na wschód regionu, do kompletnie innego świata.

Docieram do miasteczka Badacsonytomaj, na rubieżach którego siedzibę ma rodzina Borbély. Laposę i Borbély dzielą zaledwie 4 kilometry, ale pod wieloma względami to dwa bieguny nadbalatońskiego regionu.

Dom Borbély’ch położony jest wśród starych krzewów kéknyelű i olaszrizlinga. Jego okna wychodzą na wzgórze Gulacs. Nie jest może najwyższe w okolicy, ale wyróżnia się stożkowatym kształtem. Wita mnie Tamás Borbély, rocznik 81, który zdążył już zyskać miano jednego z najlepszych winiarzy nad Balatonem. Jego spokój od razu wskazuje, że będzie to inne spotkanie niż to z Zsófią Laposą. Tam był uśmiech, wulkan energii i tętniąca życiem restauracja, tu jest skupienie, spokój i cisza. Tam był piękny widok na Balaton, tu jest widok na Gulacs.

badacsony-producersPiwnica Borbély sprawia wrażenie małej, podziemnej kapliczki, do której wstawiono wino. W oczy rzucają się stare kadzie z węgierskiego dębu, a słowa „tradycyjna winifikacja” wypowiada się z nabożeństwem. Na wszystko patrzy z aprobatą powieszony na ścianie krucyfiks.

borbely-cellarW tej winiarskiej kaplicy Tamás przedstawia mi swojego ojca, Gyulę, który zasadził swoją pierwszą winnicę w Badacsonytomaj jeszcze w 1981 r. Wykorzystał do tego działkę, którą dostał w prezencie ślubnym. Na pierwsze zabutelkowane wina czekał jednak aż piętnaście lat. Część krzewów zdążyła się w tym czasie porządnie zestarzeć, przez co daje dzisiaj treściwe, charakterne, niepozbawione głębi wina. W międzyczasie areał Borbély powiększył się się do 21 hektarów podzielonych między działki na wzgórzach Badacsony, Gulács, Csobánc, Bács i Tóti. Do tego trzeba doliczyć jeszcze winnicę w Somló, okrojoną po odsprzedaży jej części Kreinbacherowi.

Tamás pokazuje mi z dumą stare krzewy kéknyelű, ale podkreśla, że to szczep bardzo wymagający. Jego konikiem jest olaszrizling, który daje winiarzowi większe pole do popisu. Zanim jednak spróbuję jego olaszy, napełni mi kieliszek czystym, mineralnym Gabriella Muscat Ottonel 2015 z Csobánc, który częstuje delikatnymi, muszkatowymi nutami i mocno wytrawnymi, kamiennymi ustami. Mocno wytrawny i kamienny jest także Fröccsnekisjó Olaszrizling 2015 z typowo badaczońską, „bazaltową” mineralnością, aromatem jabłka i kwiatów oraz limonkową kwasowością.

borbelyNastępny w kolejce jest rózsakő. Ręka w górę, kto słyszał o rózsakő! Nie ma o nim słowa w polskiej sieci, nie zająkuje się o nich niezawodna z reguły Wine Grapes, ale jako żywo istnieje! Jest to co prawda nisza nisz, nawet nad Balatonem, ale można ją już spotkać u paru winiarzy. Powstała w latach pięćdziesiątych, a Tamás nazywa ją „chłopięcą wersję kéknyelű”. Kéknyelű ma kwiaty jednopłciowe, które do zapylenia potrzebują „wsparcia” innych odmian. Rózsakő, będący krzyżówką kéknyelű i budai zöld, jest, jak zdecydowana większość szczepów, samowystarczalny.

Rózsakő 2015 to pierwsze w historii odmianowe rózsakő w portfolio Borbély’ego. Powstało w ilości zaledwie 600 butelek. Nos jest gruszkowy, kwiatowy, lekko ziołowy, usta są wyraźnie kwasowe, mineralne i zaokrąglone przez beczkę. Na tle innych win nie wypada tak dobrze, ale to w końcu pierwszak. 

badacsony-basalt

Co wzgórze, to bazalt

Kéknyelű Selection 2014 pachnie suszonymi owocami, mirabelką, śliwką w occie i nutami mineralnymi. W ustach jest mocno wytrawne, mineralne i z dobrą strukturą. Według Tamása kéknyelű potrzebuje kontaktu z beczką, w przeciwnym razie szybko się starzeje. Na potwierdzenie tych słów nalewa mi do kieliszka Kéknyelű 2004. Tu pojawia się już znacznie więcej nut suszonych owoców, do tego wędzone śliwki i utlenienie. Usta tymczasem trzymają się świetnie, częstując niezłą świeżością.

borbely-bacs-hegyWreszcie przychodzi pora na Bács Hegy Olaszrizling 2013 z gron pochodzących z 45-letniej winnicy na nieodległym wzgórzu Bács Dojrzewało 6 miesięcy w beczce. Częstuje pięknym aromatem cytrusów, owoców tropikalnych, brzoskwiń i suszonych owoców. W ustach jest świetnie wyważone, długie i oleiste. Kosztuje zaledwie 2600 furintów, a daje sporą dawkę emocji. Jeśli natkniecie się na nie w czasie zakupów na Węgrzech, nie zastanawiajcie się ani chwili.

Aż tak dobrego wrażenia nie robi teoretycznie ciekawszy Karós Badacsonyi Olaszrizling Limited Selection 2013. Pochodzi z krzewów prowadzonych starym, lokalnym wariantem cięcia „na głowę”. Pachnie suszonymi owocami, gruszką, pieprzem i wanilią. W ustach jest potężne, kremowe, złożone, zniuansowane i mineralne. Jako jedno z niewielu win Tamása, jest już zaopatrzone w nowoczesną etykietę, ale zawartość butelki jest nieco oldskulowa.

borbely-zeuszBardzo dobrze wypadają wina z późnego zbioru – Zeusz 2013, a szczególnie przydymiony, słodszy, a jednocześnie bardziej złożony Olaszrizling Late Harvest 2011 pachnący skórką pomarańczową i ze wzorcowym balansem.

Po tym deserze Tamás pokazuje mi makiety ze wzgórzami regionu, które drobiazgowo opisuje, przypisując do każdego inny kawałek bazaltu. Tu jest taka porowatość, tu inna, tu pęcherzyki powietrza są większe, tam mniejsze, a to wszystko oczywiście nie pozostaje bez wpływu na wina… Opowiada o tym z powagą i analitycznym zacięciem, które dobrze korespondują z powagą i precyzją jego win. Są dopieszczone, wychuchane, „wymodlone”, chciałoby się powiedzieć.

Tylko dlaczego nie ma ich w Polsce? A właściwie lepiej zadać pytanie natury ogólnej: dlaczego tak mało jest w Polsce win znad Balatonu?

Degustowałem na zaproszenie producenta.

Tagi: , , , , , , , ,