Burgund i dwa bordeaux z Lidla


23/11/2014

Jeśli jest coś pewnego na Święta, to „Kevin sam w domu” w Polsacie i dużo bordeaux w Lidlu. Na tradycję wyrasta też nader skromna reprezentacja Burgundii.

Lidl wyrósł na czołowego importera francuskich win nie tylko w Polsce. Mocno poczyna sobie praktycznie w całej Europie, Wielkiej Brytanii i Francji nie wyłączając. Podobno co dwudzieste wino, które opuściło w tym roku Bordeaux trafiło na półki Lidla. To ogromna ilość, zważywszy na rozmiar i produktywność regionu.

Ale dlaczego właśnie Bordeaux? Po co Lidlowi tak monotematyczne oferty, jak ta świąteczna, która trafiła właśnie na polskie półki? Podobno badania sieci pokazują, że klienci wybierają właśnie ten region. Ale mówi się także o tym, że po „rocznikach stulecia” – 2009 i 2010 – popyt na wina z Bordeaux zmalał. Niemiecka sieć dyskontów okazała się w tej sytuacji szansą regionu na hurtową sprzedaż mniej spektakularnych roczników 2011 i 2012. I faktycznie – w nowej ofercie dominują wina dwu- i trzyletnie.

Przywiązanie do Bordeaux sprawia, że w Lidlu, jeśli już pojawi się jakaś butelka z Burgundii, to wchodzi kuchennymi drzwiami. W ostatniej ofercie czerwony burgund mocno się spóźnił, tym razem nie pojawił się na degustacji prasowej,  a na półce sklepowej z miejsca doczekał się promocji – z 30 na 24 zł.

Marechal BourgogneMarechal Bourgogne Passetoutgrain 2013 reprezentuje pojemną apelację Bourgogne Passe-Tout-Grains lub Bourgogne Passetoutgrains, jak kto woli. W teorii pokrywa się ona terytorialnie z apelacją Bourgogne AOC, ale w praktyce większość  z tych win powstaje w Saône et Loire. Łatwiej tam o gamay, który jest obowiązkowym kompanem dla pinota w Passetoutgrains. Wina te z osławioną burgundzką elegancją niewiele mają wspólnego, ale dobrze komponują się z jedzeniem.

Jakie są proporcje pinota i gamay tym wypadku – nie wiadomo. To w każdym razie rustykalna wersja Burgundii, która może łatwiej przyciągnąć  do tego regionu Kowalskich niż dość wątły Compagnie Vinicole de Bourgogne Pinot Noir Les Chanussots 2012 z poprzedniej oferty. Aromat zdominowały maliny, czerwona porzeczka i ziemistość. Usta są szczere, kwasowe i soczyste.

Andron BlanquetZupełnie innym winem jest Château Andron Blanquet Saint-Estèphe 2008 (59 zł), witające ładnym aromatem porzeczek i syropu jeżynowego. Średnia budowa, ładna kwasowość i wyraźne, ale przyjemne garbniki dają bardzo dobre wino, które może mieć dość szeroki rozstrzał zastosowań kulinarnych. Dużo ogłady wprowadza tu spora zawartość merlota (45%).

Haut Galouchey MoelleuxNa koniec butelka dziegciu, czyli Château Haut Galouchey Bordeaux Moelleux 2013 (17 zł). To wino o aromacie jabłek, cytrusów i nieświeżej lodówki. W smaku jest jeszcze gorzej – zaleca się tu słodycz spod znaku kiepskich win ze stacji benzynowej. Jedyną zaletą jest lekkość, ale to zdecydowanie za mało.

O reszcie win z najnowszej oferty możecie przeczytać m.in. na Winicjatywie i blogu Ewy Wieleżyńskiej.

Dwa z degustowanych win podesłał Lidl, jedna butelka to zakup własny.

Tagi: , , , , , ,