Barolo 2009? To skomplikowane


4/04/2014

Czasem winny wtorek wypada w piątek, a rocznik 2008 okazuje się rocznikiem 2009. Ale kto powiedział, ze wino, a zwłaszcza barolo, nie stawia przed naszym poznaniem pułapek?

Wyobraźcie sobie, że znajdujecie na półce barolo. Dokładnie przyglądacie się butelce z każdej strony. Rocznik 2008! Wedle opinii krytyków jeden z lepszych w ostatnich latach. Sprawdzacie w Gambero Rosso – 2 kieliszki. To nie musi nic znaczyć, ale już wiecie, że je kupicie. Dla poczucia spełnionego obowiązku przeglądacie jeszcze inne wina. Na koniec pewnym chwytem bierzecie barolo i żwawo zmierzacie do kasy. Po powrocie do domu jeszcze raz zerkacie na kontretrykietę i co widzicie? Rocznik 2009.

Dla większości ludzi nie ma to pewnie większego znaczenia. Ale są tacy, którzy życzą pomysłodawcom mieszania roczników na jednej półce spotkania z tocząca się botte ze slawońskiego dębu. 2009? Chyba żartujecie. Nie dość, że młodsze, to jeszcze znacznie mniej cenione od poprzedniego rocznika. Jak żyć? Jak wypić to wino i zadebiutować godnie w winnych wtorkach*?

lead1Ta historia przytrafiła mi się z Bersano Barolo Nirvasco 2009. Na szczęście okazało się, że nie wszystko stracone. Podstępność sklepu, co do której powziąłem pewność, nie przekreśliła wszystkiego. O 2009 mówi się, że to rocznik „niebarolowy” i „restauracyjny”, bez potencjału starzenia. Podobno optymalnym rokiem do wypicia będzie 2015, czyli już za chwilę.

Doskonale zatem! Otwieram, dekantuję i przyglądam się. Jaśniutka cegła. Widać, że to barolowy old school. Wącham. Jeszcze nic. Czekam. Wkładam nos w kieliszek i barolo budzi się ze snu. Ładna wiśnia, ale to znamy. Śliwka. Ładnie. Ściółka leśna, cynamon. Ciekawie. Trufle. Intensywnie. Świetnie.

Piję. Sporo ostrej taniny. Ale tego można się było spodziewać. Próbuje jeszcze raz. Czy naprawdę tak dużo? Można się było spodziewać więcej. Jest też przecież ogłada i nie lada przyjemność. Więc jak? Pestka wiśni jest bardziej jednoznaczna. Podobnie przyjemna dłużyzna. Piję dalej. Taniny coraz mniej, a coraz więcej elegancji. O co w tym winie chodzi?

kolorbarolo

Nic dziwnego, ze o 2009 mówi się, ze to trudny rocznik. Wiosna w Piemoncie była deszczowa, a lato suche i rekordowo upalne. Trzeba było rozpocząć zbiory wcześniej, co nebbiolo rzadko wychodzi na zdrowie. Barolo z tego rocznika są z reguły lżejsze, jaśniejsze i uboższe w taniny. Dlatego ich potencjał starzenia jest mniejszy.

Między Bogiem a prawdą, barolo od Bersano mogłoby poleżeć nieco dłużej niż do następnego roku, ale pewnie i tak już za 2-3 lata osiągnęłoby pełnię formy. Może wtedy byłoby bardziej jednoznaczne. Dzisiaj, zamiast ferować wyroki, lepiej schować się za przyjemnością picia tego wina.

Kupiłem je na lotnisku, ale można je też dostać w tym sklepie. Pamiętajcie tylko, żeby dobrze sprawdzić rocznik.

*Winne wtorki to inicjatywa blogerów, którzy dwa razy w miesiącu próbują win tego samego rodzaju lub regionu. Tym razem padło na czerwony Piemont. Nieco bardziej odpowiedni dzień na wpisy wybraliWiniacz, Winniczek, Pisane Winem, Czerwone i Białe, Przy Winie i Nasz Świat Win.

Tagi: , , ,

  • 2009 to bardzo młode barolo; no ale skoro złagodniało, to może już się nadaje do picia… ale ja bym mimo wszystko nie otwierał teraz a za 2-3 lata, a najlepiej kupiłbym rocznik 2006.

  • Paweł Ty Nie

    Właśnie je zdjąłem z półki. Trochę przewietrzę i zobaczymy co nam powie 🙂