Alfabet Apulii


14/12/2016

W żadnym innym regionie Włoch nie widziałem tak małej liczby turystów jak w Apulii. Pomimo lotów Ryanaira i wizytówki w postaci znanego w całej Europie primitivo, ta w dużej mierze rolnicza i naznaczona kolonialną przeszłością część Włoch ciągle nie może doczekać się tłumów gości.

Pogmatwana historia Apulii nie pozostawiła po sobie zabytków, do których od najmłodszych lat wzdychają mieszkańcy Europy i Ameryki. Fan wina, który kręci nosem na sam dźwięk słowa „primitivo” też na pozór nie ma tam czego szukać. Ale jeśli wniknie w tamtejsze zawiłości apelacyjne, endemiczne szczepy i różnorodnośc stylistyczną, przekona się, że tamtejszy świat winiarski nie jest tak płaski jak najniższa półka w supermarkecie.

Ogarnąć to wszystko nie sposób. Dlatego poniższy przewodnik po winach Apulii jest siłą rzeczy wybrakowany. Napisałem go w dużej mierze na podstawie mojej kilkudniowej podróży do Bari i okolic. Brakuje tam całej masy apelacji, szczepów i producentów, którzy są godni uwagi. Niech nikogo nie zwiedzie alfabetyczny porządek; jeśli go stosuję, to nie po to, by temu przewodnikowi nadać powagę, tylko po to, by zobrazować rozstrzał apulijskich win.

Bari. Stolica regionu. Już sto lat temu Paweł Muratow pisał, że to miasto „nudne”, złożone z dwóch totalnie różnych części – starego, urokliwego Bari, nad którym góruje kościół św. Mikołaja (tak, tego Mikołaja) i Bari nowego, które przypomina miasta Ameryki Południowej. Ta ocena nie straciła na aktualności. Jeśli ktoś przyjeżdża tu z głową napakowaną Florencjami, Sienami i Taorminami, srogo się zawiedzie. Tym bardziej, kiedy jest jesień i ciągle pada deszcz. Wtedy Adriatyk na tutejszych „plażach” wygląda jeszcze bardziej ponuro niż w szkicach Muratowa („Blade, zielone morze tak niepodobne do morza koło Ischii i Sorrento!”). Bari pokochają na pewno fani postkolonialnego eklektyzmu, wielbiciele monstrualnych, betonowych portów w centrum miasta i fani primitivo (chociaż wcale nie jest tam łatwo o dobry wine bar). Niedaleko od miasta znajduje się apelacja, produkująca jedne z najlepszych win z tej odmiany (i w ogóle we Włoszech, ale o tym na końcu) – Gioia del Colle.

bariBombino Bianco. Wydajna, mało ekscytująca odmiana, być może spokrewniona z równie ekscytującym trebbiano. z której powstają cytrusowe w aromacie wina na co dzień. W niektórych apelacjach, jak San Severo, może stanowić połowę nasadzeń. Pisałem o niej tutaj.

Castel del Monte. Apelacja, znajdująca się na północy regionu, która wzięła nazwę od jednej z najbardziej tajemniczych budowli średniowiecza. Pierwsze skrzypce odgrywa tam nero di Troia (patrz poniżej) i bombino nero. Z pobliskiej Basilicaty przywędrował tu też arystokrata wśród odmian południa Italii – aglianico. Czasem kupażuje się go z cabernet sauvignon i syrah. Tak powstało m.in. Tormaresca Trentangeli 2013. Tormaresca to projekt, który wymyśliła sobie w Apulii toskańska rodzina Antinorich, która nie dotarła chyba jeszcze tylko do Małopolskiego Przełomu Wisły. Ten superapulijczyk pachnie wiśniami, surowym mięsem, pieprzem i czekoladą. Usta zaczynają się obiecująco, od chłodnej mineralności, ale kończą gorzko-czekoladowym zawodem. Drobniutka tanina nie przypomina typowej garbnikowej krzepy aglianico. Być może towarzystwo francuzów nie nie jest najlepszym rozwiązaniem dla tego doskonałego solisty.

tormaresca-trentangeliDolce naturale. Dwa ulubione wyrazy wielu polskich fanów apulijskich win. Już sam ich dźwięk i melodia są jak słodycz dla duszy. Przetłumaczyć to jako „naturalnie słodkie” to jak cynicznie obedrzeć je z całego czaru. Określenia to w przypadku win z apelacji Primitivo di Manduria, oznacza, że wskakujemy na poziom DOCG.

Kuchnia. O kuchni Apulii można by pisać w nieskończoność. Przez wielu uważana z najlepszą we Włoszech. Jej emblematy – makaron orecchiette i chleb z Altamury – są esencją południowowłoskiej cocina povera.

orecchiette

Orecchiette z małżami

Malvasia Nera. Do niedawna wydawało się, że w Salento na południu Apulii istnieją dwie odmiany o tej samej nazwie – malvasia nera di Brindisi (bardziej rozpowszechniona) i malvasia nera di Lecce. Badania DNA, które z reguły komplikują sprawy tożsamościowe, tym razem przyszły w sukurs działom marketingu i dowiodły, że mavasia nera jest jedna i niepodzielna. Niedrogą, a hojnie odpłacającą interpretacją tego szczepu jest ekologiczne Duca Guarini Malvasia Nera Malìa dostępne u Marka Kondrata. Szczera wiśnia, lotna kwasowość i ładnie wkomponowana, skromna beczka dają bardzo pijalne, świeże i smaczne wino za 45 zł.

malia-malvasia-neraMinutolo. Jeszcze dwa lata temu, kiedy w Krakowie odbywała się degustacja pionowa minutolo, szczep ten wydawał się być ultraniszą. Tymczasem w sklepach Apulii jest dzisiaj całkiem sporo win z tej odmiany, a najpopularniejszym pozostaje Minutolo od I Pastni. Aromaty tego szczepu przywodzą na myśl muszkata, potrafi dać zadziwiająco długowieczne wina.

Negroamaro. Mniej znana z dwójki czołowych odmian regionu. W przeciwieństwie do primitivo nie przywędrowała do Apulii w XVIII w. zza Adriatyku, tylko była postawą win z Salento od niepamiętnych czasów. Warto zwrócić uwagę nie tylko na klasykę z Salice Salentino, ale też naprawdę smaczne wina różowe z tej odmiany. Rozpisuję się o negroamaro tutaj.

piazza-mercantile-bariNero di Troia. Przez długi czas nazywany uva di Troia, ale przemianowany na „nero” przez apulijskich winiarzy zainspirowanych sukcesem nero d’Avola (czemu nie od razu pinot di Troia?). Areał tego szczepu skurczył się w ostatnich dekadach, ale nie przeszkadza to nero di Troia być pupilkiem krytyków. Często wyłamuje się z regionalnej, korpulentnej stylistyki i potrafi dać wina relatywnie lekkie, a nawet – tak, sceptycy stroniący od vini pugliesi – eleganckie. Jego zaletą jest wysoka kwasowość, wiśniowo-ziołowe aromaty i wyraźna tanina. Na uwagę zasługuje ciekawe Michele Biancardi Anima di Nero Nero di Troia 2013, dostępne w Kroplach Wina. Nie należy z pewnością do tych najbardziej eleganckich interpretacji, ale struktura i świeżość są jego mocnymi stronami.

Primitivo. O tej odmianie napisano u nas już wszystko. O jego historii można by nakręcić telenowelę. Tribidrag, crljenak kaštelanski, morellone, zinfandel – ma tyle różnych nazw, ile lądów, które podbił. Jego popularność nad Wisłą stała się źródłem anegdot, uśmieszków, a w niektórych kręgach – złej sławy. Niektórzy traktują primitivo jako szczyt obciachu. Nie do końca sprawiedliwie. Takie butelki jak Chiaromonte Primitivo Gioia del Colle Muro Sant’Angelo 2012 pokazują, że warto wyszukiwać perełki z tej odmiany. Owszem, jest tu 15,5%, jest szczypta cukru, ale tym bardziej niewiarygodna jest fantastyczna świeżość tego wina. Do tego dochodzi solidny, taniczny szkielet, energia i głębia. Trochę męczący, ziemisty aromat po czasie ulatnia się i pozwala zabłysnąć nutom śliwki i wiśni.

chiaromonte-muro-sant-angeloSusumaniello. Odmiana dająca wina ciemne jak smoła. W roli barwnika dobrze sprawdza się w kupażach, ale apulijscy winiarze coraz chętniej testują jej solowy repertuar. Kolebką szczepu jest Brindisi, ale można ją spotkać praktycznie w całej Apulii. Liczby mówią, że jej areał jest niewielki, ale – podobnie jak w przypadku minutolo – nie brakuje w sprzedaży win z tej odmiany. Interpretacja od solidnej spółdzielni Due Palme pachnie konfiturą, jeżynami, ziemią, asfaltem i czekoladą. W ustach jest półsłodka z niezłą jak na tę odmianę kwasowością i drobnoziarnistą taniną. Gdyby nie nadmiar cukru, chętnie bym to wino polecał. Tymczasem wspomnę tylko, że jest dostępne w 101 Win (78 zł).

due-plme-susumanielloTrani. Perła Apulii nad Adriatykiem, jedno z miejsc, które koniecznie trzeba odwiedzić, przemierzając obcas włoskiego buta. Zawieszone na klifie, oferuje piękne widoki. Urokliwe, malutkie stare miasto, piękny port, imponująca katedra romańska i zamek zbudowany przez Fryderyka II, tego samego, który kazał zbudować Castel del Monte – sporo tu atrakcji jak na miasteczko, w którym wcale nie roi się od turystów. Wspomniany Muratow pisze ze zdziwieniem, że podali mu tam wzmocniony muszkat tak, jak zwykłe wino. Moscato di Trani, niegdyś znane w całej Europie, dziś jest zdeklasowane do poziomu trzecioligowych apelacji i mało kto o nim słyszał. Ale kieliszek wysączony w porcie z widokiem na strzelistą wieżę Duomo ciągle należy do jednych z większych atrakcji regionu.

traniVerdeca. Iluż to odmianom południowych Włoch przypisywano greckie pochodzenie! Greco, fiano, aglianico, negroamaro! I co? I za każdym razem okazywało się, że tacy z nich Grecy jak z albariño Niemiec. I kiedy już mogłoby się wydawać, że między dzisiejszą Grecją a jej byłą kolonią nie ma żadnych związków ampelograficznych, nagle natrafiamy na verdecę. Ta biała apulijska odmiana okazuje się identyczna z peloponeską odmianą lagorthi. Być może to odkrycie nie wszystkim wyda się fascynujące, ale dla fanów win z Mezzogiorno to ważny promyk światła w odczarowanym z greckiego dziedzictwa światku. A jak verdeca smakuje? Jeśli może podobać się w interpretacji Cantine San Marzano, apulijskiego kolosa, to z pewnością drzemie w niej spory potencjał. San Marzano Talò Verdeca 2015 wdzięczy się aromatem brzoskwini, ananasa i migdałów. Usta są poważne, oleiste, słone, lekko pikantne. Do Polski wina San Marzano sprowadza Vininova, ale akurat Verdeca nie zmieściła się w szerokiej reprezentacji tej spółdzielni. A szkoda.

san-marzano-verdecaZakończenie. Winiarska Apulia zasługuje na więcej niż uśmieszki politowania tych, którzy patrzą z góry na „typowych” konsumentów primitivo. Chiaromonte Primitivo Muro Sant’Angelo Contrada Barbatto 2013, czyli nieco lepiej urodzony brat Muro Sant’Angelo, o którym piszę powyżej, zostało właśnie wybrane przez Gambero Rosso najlepszym winem Włoch. I choć reputacja Gambero Rosso nie jest taka, jak kiedyś, i wielu z takim werdyktem się nie zgodzi, to jednak może to być to sygnał dla niedowiarków, że demonstracyjne omijanie primitivo nie jest już cool. Kto nie spróbował win takich producentów, jak Chiaromonte, Polvanera, Agricole Vallone, czy Rivera, temu dobrze zrobi wstrzymanie się z ferowaniem wyroków o apulijskich winach.

Do Apulii podróżowałem na własny koszt. Duca Guarini Malvasia Nera Malìa dostałem od importera. Resztę kupiłem w apulijskich enotekach.

Tagi: , , , , , , , , , , , , ,

  • Co do zabytków, to jednak jest kilka sztuk klasy zerowej: Castel del Monte, św. Mikołaj w Bari, Lecce… 😉

    • Sławek Sochaj

      To prawda, sam byłem pod wielkim wrażeniem San Nicolas. Ale wydaje mi się, że wszystkie wspomniane przez Ciebie miejsca funkcjonują w świadomości nielicznych Europejczyków. Jeśli porównamy je już nie z Florencją czy Rzymem, ale – by trzymać się południa Włoch – Pompejami albo Syrakuzami, to okaże się, że Apulii daleko jednak do sąsiednich regionów, które bardziej rozpalają wyobraźnię turystów.