2014 widziany znad kieliszka prosecco


31/12/2014

Na przystawkę niecodzienne prosecco z zapiekanymi mulami. Na danie główne podsumowanie roku: najlepsze wina, miejsca, podróże i najbardziej poczytny tekst.

Prosecco na Sylwestra? Tak pewnie wybierze wielu z nas. Kto w Polsce nie kocha prosecco? Stało się nawet bohaterem najsłynniejszego bonmotu świata polityki AD 2014 (co prawda na spółkę z szampanem). Uchodzi za najbardziej przystępną opcję wśród topowych win musujących świata. Ale zapomina się czasem, że prosecco na pstrym koniu jeździ. Zdarzają się takie, które statystycznego prosecco nie przypominają w niczym – od butelki i korka poczynając, na aromacie kończąc.

Casa Coste Piane ProseccoSłyszeliście o takim, które jest mętne i ma nuty pszenicznego piwa lub chleba? Albo jest zamykane kapslem i przechodzi wtórną fermentację w butelce starą metodą ancestrale? Takie właśnie było prosecco, zanim stało się modne, ugładzone, a jednocześnie bardziej przemysłowe. Ta oldskulowa wersja na szczęście wraca do łask. Przykładem jest niesiarkowane i niefiltrowane Casa Coste Piane Prosecco di Valdobbiadene z ponad 60-letnich krzewów, które kupiłem w Winotake, importera, który równie dobrze mógłby znaleźć się w poniższym zestawieniu odkryć tego roku.

Wino jest mętne od osadu, choć nie tak, by można je było kroić. W aromacie dominuje zielone jabłko, ale towarzyszy mu zapach morza i akcenty gruszki, piwa i chleba. W ustach jest treściwe, trwałe, z ostrą mineralnością i praktycznie bez owocu. A jednak smakuje, wciąga i woła o towarzystwo. Dobrałem mu południowowłoską przystawkę cozze gratinate, panierowane i zapiekane mule. Zamiast białej panierki użyłem jednak startej grzanki chleba razowego, której wyrazistość  dobrze zagrała z mocno wytrawnym i “piwnym” charakterem tego prosecceo.

ProseccocozzeA na sylwestrowe danie główne przygotowałem małe podsumowanie 2014 r., który, mam wrażenie, przemknął jak smak taniego chianti. Na początek niezapomniane wina. Dzielą się z grubsza na takie, które pijesz z pełnym namaszczenia dystansem i takie, które dobierają się do ciebie znienacka i już nie puszczają. Te ostatnie niekoniecznie są drogie, ale poruszają jakieś struny, o których istnieniu nie wiedziałeś. Pierwsze to kilka niezwykłych i władczych burgundów z DRC Romanée-Saint-Vivant Grand Cru 2007 na czele z genialnej degustacji z Timem Atkinem. Te drugie to przede wszystkim Meinklang J11 Juhfark 2011 SP68 Rosso 2013 od Arianny Occhipinti.

SP68To był także rok, w którym ostatecznie przekonałem się do polskich win. Odwiedziłem paru głównych producentów z naszego podwórka: Adorię, Winnice Wzgórz Trzebnickich i Winnicę Miłosz. Największe wrażenie – tak pod względem efektów pracy, jak i filozofii działania – zrobiły na mnie te dwa ostatnie przedsięwzięcia. Podium najlepszych polskich win, jakie piłem, wykrystalizowało się wyraźnie: Rhénan (riesling) 2012 Rafała Wesołowskiego ze Wzgórz Trzebnickich, Zweigelt 2013 Krzysztofa Fedorowicza i Pinot Noir 2012 Marka Krojciga.

Rhenan

Poza naszym podwórkiem zwiedziłem winnice w Saksonii, zachodniej Sycylii i okolic Modeny. I choć we Włoszech spróbowałem paru genialnych win, jak choćby słodkie Ben Ryè 2009, to jednak żadna z tych podróży nie równała się przemierzaniu winnego szlaku Saksonii na rowerze, raz w deszczu, raz w słońcu. Tam nabawiłem się przekonania, że regiony winiarskie warto zwiedzać niespiesznie, najlepiej bez dachu nad głową, chłonąc krajobrazy i zaglądając po drodze do nikomu nieznanych winnic. Największym saksońskim odkryciem były dla mnie kapitalne wina Zimmerlinga. Czekam na pierwszego importera, który sprowadzi do Polski najlepsze rieslingi, robione w zasięgu jednodniowego wypadu z Polski.

Niewiele pisałem o winach z dyskontów, ale to nie znaczy, że ich nie śledziłem. Pomimo narzekań na Biedronkę najciekawszym winem z tego osobliwego sektora rynku okazało się moim zdaniem osławione Vallado Tinto 2011. Gwoli prawdy, muszę jednak dodać, że na Święta otworzyłem jedną z zachowanych butelek i efektu “wow!” już nie było. Pozostaje pytanie, czy takie rodzynki pchają klientów do dalszych poszukiwań w lepszych sklepach, czy “przyklejają” ich do nędznej ogólnie oferty dyskontów. A może też my, piszący o winie, zanadto przejmujemy się takimi pytaniami?

Apelacje winiarskie w PolsceCo ciekawe, to nie dyskontowa Wahrheit wygenerowała największy w 2014 ruch na Enoeno, ale Dichtung, totalnie wyssany z palca post, w którym nie padło ani jedno słowo prawdy. Primaaprilisowy żart o polskich apelacjach rozbił mój malutki bank popularności. Sprawił też, że dostałem maila z prośbą o wykorzystanie zmyślonej mapki w pracy magisterskiej, która miałaby pokazać, jak nasze apelacje mogą wyglądać w przyszłości. Jakiego by nie przybrały ostatecznie kształtu, życzę polskim winiarzom, by w 2015 r. byli o mały kroczek bliżej tego celu.

Wszystkim życzę fantastycznego roku, pełnego półcieni, niejednoznaczności i drobnych niespodzianek. Niech okaże się, że natkniecie się na smaczne, mętne prosecco frizzante, albo crianzę z Riojy, która zachwyci Was owocem, albo na polskie pinot noir, które zetnie Was z nóg elegancją.

Tagi: , , , , ,